Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koc temperaturowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koc temperaturowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 stycznia 2018

Koc temperaturowy - koniec, GOTOWE!

Ahh, wreszcie!
Radości mojej nie ma końca ;)
Na końcu już miałam kryzys i nie mogłam się doczekać, kiedy skończę robić ten koc (a są dziewczyny, które od razu wzięły się za następny - podziwiam!)

Tak prezentuje się mój pierwszy koc:


No i teraz czas na podsumowanie...
Koc dziergałam w sumie od 01.01 do 23.12 - ponieważ dzień przed wigilią akurat skończyłam rząd. Gdybym zaczęła następny, to musiałabym zahaczyć kocem o 2018 rok.
Jego wymiary to ok. 140x150 cm - wyszedł dość mały (porównując do innych koców temperaturowych), zapewne ze względu na wielkość kwadratów.
Na samym początku popełniłam mały błąd - zamiast dać na szerokość 16 kwadratów, dałam 20.
I przez to gotowy koc ma kształt bardziej zbliżony do kwadratu, a nie do prostokąta.




Po skończeniu każdego rzędu zszywałam go poziomo. Pionowo natomiast dopiero po skończeniu całego roku... I to zszywanie to był najgorszy aspekt całego dziergania. I chowanie nitek. 
Arghh, jakie to było irytujące! Zdecydowałam się na zszywanie elementów półsłupkami, w taki sposób, aby szew był widoczny i żeby zrobiły się takie jakby ramki pomiędzy rzędami.

Włóczka, której użyłam, to Yarn Art Jeans. Skład to 55% bawełna, 45% akryl. Zależało mi na tym, żeby się nie mechaciła. I udało się :)
Sam koc jest ciężki - waży ok. 1,7kg.

Ile zużyłam włóczki, jaki był jej koszt...
Zamówienia składałam mniej więcej raz na 3 miesiące - jak zmieniała się pora roku. Skalę kolorów ustaliłam sobie sama sugerując się jedną z gotowych, ogólnodostępnych skal.
Koszt wszystkich zamówień łącznie z przesyłkami to 300 zł (dokładnie 299,70zł), ale sporo włóczki mi zostało (białej prawie wcale, ale kolorów sporo).

Zazwyczaj zamawiałam po 2-3 motki z każdego koloru. I to był błąd - bo skrajnych (wg mojej skali) tempratur ciężko u nas uświadczyć (skrajne to <-6st.C oraz >30st.C)
Jak widać - przez cały rok fioletowych kwadratów było tylko, a czerwonych... 1. I to przez pomyłkę, bo złapałam za złą włóczkę. W tym miejscu powinna być pomarańczowa :P
Tutaj więc rada dla osób, które chciałyby kiedyś też zrealizować ten projekt - kolorów w skrajnych kolorach zamawiajcie mniej. Chyba, że mieszkacie w ciepłym lub zimnym miejscu ;)
U mnie w okolicach trójmiasta w ciągu roku ani razu nie zanotowałam temp.powyżej 30st.C, ale już na południu takie temperatury występowały.

Czego żałuję?
Że nie zaznaczyłam w żaden sposób wyjątkowych dni w 2017 roku. Mogłam je jakoś wyróżnić... a było ich kilka :)
Najważniejszy - tak bardzo wyczekany - 11.02. ZARĘCZYNY!
Oprócz tego obrona magistra w czerwcu - ale to już nawet nie pamiętam, którego czerwca ;)
01.10... odebranie kluczy do mieszkania, i prawie cały październik w remoncie, rano do popołudnia praca, potem do późnych godzin wieczornych zrywanie tapet itp...


Ahh, działo się w tym roku, oj działo! Było stresująco, ale  pięknie!
Cieszę się, że wytrwałam w tym wyzwaniu i udało mi się skończyć koc.
Mój największy kryzys z tym projektem miałam w październiku, właśnie przez remont i przeprowadzkę. Byłam wtedy calutki miesiąc do tyłu, ale jak już się wzięłam, to szybko nadrobiłam.


Miałam wcześniej takie małe marzenie - że zrobię kiedyś koc. I że nauczę się robić granny squares. Potrzebowałam tylko bodźca i motywacji... i to zapewniły dziewczyny z KTM - dziękuję Wam! Gdyby nie Wy, nie miałabym teraz tego mojego wymarzonego kocyka :) Dziękuję za wspólną zabawę i inspirację!

niedziela, 3 grudnia 2017

Oplecione rivolki

Witajcie niedzielnie!
Dzisiaj pokażę klasyczne kolczyki z kryształkami Swarovskiego, które cieszą się niesłabnącą popularnością ;)
sesję zdążyłam im zrobić jeszcze jak kwitły kwiaty... przenieśmy się więc do końcówki lata/początku jesieni:



Tył:

Uwielbiam ten odcień kryształków... jest taki mleczny :)

Te same kolczyki stworzyłam na wymiankę - różnicą jest dodatek chwościka:


Ojj boli mnie to, że już nie mam takiego dostępu do lustrzanki - zdjęcia robione telefonem są dużo, dużo gorsze :(

Mi osobiście taka wersja z małym chwostem bardziej przypadła do gustu. Kolczyki te zgłaszam do wyzwania KTM "czekolada" - oczywiście, w tym przypadku biała (lub karmelowa ;))

I pozostając w temacie beżowych koralików chciałam Wam jeszcze pokazać komplet, który powstał na zamówienie - jednak w środku znalazły swoje miejsce kryształki w odcieniu crystal.
Wybaczcie za jakość zdjęć...



I jak Wam się podobają? ;)

Na koniec stan kocyka temperaturowego na koniec listopada:

Tak naprawdę dojdzie jeszcze tylko jeden rząd :o
o rany! aż ciężko uwierzyć...
chociaż potem będę jeszcze miała full roboty z łączeniem całego koca pionowo :D
powiem Wam szczerze, że chcę już go skończyć, chyba już mi się przejadły te kwadraty :P

Pozdrawiam Was cieplutko :)
(u mnie trzyma mrozik, ale od rana świeci słońce - cudownie! Ostatnich kilka dni to był tylko non stop deszcz, kałuże, wszędzie błoto...)

niedziela, 5 listopada 2017

Kocyk temperaturowy - październik

Hejka!
Dzisiaj tylko pokazuję mój kocyk temperaturowy - w mijającym tygodniu trochę przycisnęłam i nadrobiłam cały miesiąc :)
nie planowałam tego, ale cieszę się, że jestem już na bieżąco.
No i ciężko mi uwierzyć, że zostały już tylko 2 miesiące...
Kocyk położyłam na naszym łóżku - wydaje się mały... ale to chyba przez łóżko - materac ma 180x200cm :P
w każdym razie już widzę, że całego łóżka na pewno nie pokryje. Być może przedłużę koc o początek 2018 roku - jeszcze nad tym pomyślę.


Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 4 września 2017

Kocyk temperaturowy (8)

Dzisiaj na szybko wstawiam sierpniowe postępy w kocyku:


powoli zaczynają mnie irytować te żółcie w połączeniu z ciemną zielenią :P
i chociaż jestem ciepłolubna, to patrząc na kocyk nie mogę się doczekać niebieskich kwadratów :P

Miłego wieczoru!

piątek, 4 sierpnia 2017

Kocyk temperaturowy (7)

Dobry wieczór :)
pod koniec czerwca niestety miałam spore kocykowe zaległości i nie udało mi się pokazać mojego koca na półmetku. Za to udało mi się już nadrobić i dzisiaj chciałam Wam pokazać, jak wyglądał kocyk z ostatnim dniem lipca ;)



Koc jest już całkiem sporych rozmiarów :) chociaż mój i tak będzie najprawdopodobniej większy niż powinien, gdyż robię go na większe (niż standardowe) łóżko, więc pewnie będzie zawierał jeszcze początek 2018 roku.

Udanego weekendu życzę!

czwartek, 1 czerwca 2017

Kocyk temperaturowy (5)

Cześć i czołem :)

czas na podsumowanie maja na kocyku temperaturowym :) to był szalony miesiąc jeśli chodzi o temperatury... koło 10ego padał śnieg, rano przecierałam oczy ze zdumienia po podniesieniu rolet... 2h później było już zielono, świeciło słońce...
koniec maja był wręcz upalny.
No i jak zwykle... za szybko zleciał. Maj to mój ulubiony miesiąc ze względu na budzącą się do życia przyrodę, wszechobecną, jasną zieleń. No i te obłędne bzy, lilaki... uwielbiam!
Maj był dla mnie dość intensywnym miesiącem, zaczęłam pracę... 
aktualnie dokańczam pracę magisterską, pod koniec czerwca obrona... dużo się dzieje, więc ledwo się wyrabiam. Widać to po kocyku, a dokładniej po najnowszych kwadratach - nie pochowałam jeszcze nitek :P (to jest to, czego nie lubię najbardziej...)
No, ale koniec tego gadania - zobaczcie jak prezentuje się kocyk:


Aż ciężko uwierzyć, ale jeszcze 29 kwadratów i połowa koca będzie gotowa! 

Buziaki i udanego weekendu :)

czwartek, 4 maja 2017

Kocyk temperaturowy (4)

Dzisiaj kocykowe podsumowanie kwietnia - to już 1/3 kocyka :)
Nie był to ciepły miesiąc, co widać po kolorach - przeważała jasna zieleń z jasnym niebieskim... 
Na samym początku kwietnia - bodajże pierwszy weekend - było ciepło, typowo wiosennie. I to są te żółte kwadraty. Szkoda, że tak ich było mało :(
Patrząc na pogodę, nie zapowiada się na prawdziwą, ciepłą wiosnę. Drzewa dalej są łyse, jakby była zima... przynajmniej u mnie.


No cóż. Pozostaje mieć nadzieję na zmianę pogody...

niedziela, 2 kwietnia 2017

Kocyk temperaturowy (3)

Witam Was w iście wiosennym nastroju ;)
na moim kocyku w marcu pojawiły się aż dwa nowe kolory - ciemna zieleń i żółć :) 
weekend pod względem pogody był przepiękny, mam nadzieję, że u Was też!

Słysząc śpiew ptaków o poranku człowiek od razu pozytywnie się nastraja na cały dzień :)
Bardzo się cieszę, że wiosna już do nas zawitała... tęskniłam ;)

A oto mój kocyk (to już 1/4!)
W pewnym momencie dotarło do mnie, że źle przekalkulowałam rozmiar kocyka - zamiast zrobić na szerokość 16 kwadratów, ja sobie ubzdurałam 20 (co daje 2m).
Po oszacowaniu wyszło mi, że pod koniec roku kocyk będzie miał niecałe 1,40m długości :P
No cóż - unałam, że po prostu go obrócę i rozmiarowo na łóżko będzie dobry...


Udanego tygodnia życzę!

wtorek, 28 lutego 2017

Kocyk temperaturowy (2)

Czyli wygląd mojego kocyka z ostatnim dniem lutego :)


Jak widać - pojawiły się pierwsze zielone kwadraty! Mam nadzieję, że będzie ich jak najwięcej w marcu :)

Ogólnie pierwsze dwa rzędy już ze sobą połączyłam (będę na razie łączyć poziomo, a pionowo na samym końcu). Zrobiłam "szew" na zewnątrz, bo gdzieś w inspiracjach widziałam kocyk łączony w ten właśnie sposób i spodobał mi się. Każdy kwadrat jest wtedy jakby oddzielony od siebie.
Ale teraz naszły mnie wątpliwości... czy nie lepiej schować ten szew pod spód - bo póki co jeszcze mogę się cofnąć, skoro jestem na początku...

Tutaj w miarę go widać:

A tutaj lewa strona - szew niewidoczny


Jak myślicie? Jak byłoby lepiej - z widocznym szwem na zewnątrz, czy wewnątrz?

Ahh, i muszę się pochwalić - moje kwadraty zostały wyróżnione w styczniowym etapie kocykowym :)
dostałam z tej okazji 3 piękne, błękitno-turkusowe motki Drops Paris od sklepu wełnabawełna, za które pięknie dziękuję!:)




Przesyłam buziaki i życzę nam wszystkim, aby w marcu zawitała już wiosna! :)

wtorek, 31 stycznia 2017

Kocyk temperaturowy #1

Cześć kochane! :)
Na początku tego roku trafiłam na super wyzwanie na Blogu Twórczych Mam - mianowicie kocyk temperaturowy. Chodzi o to, że codziennie spisuje się temperaturę i zgodnie z nią robi jeden element/rząd kocyka przez cały rok. 

A że pod koniec zeszłego roku kupiłam sobie zestaw szydełek z Chin (za około 10 zł :D), a i od jakiegoś czasu chciałam się nauczyć robić kwadraty babuni, to uznałam, że połączę to wszystko ze sobą ;)

Co prawda wiąże się to ze sporym kosztem jeśli chodzi o wełnę, bo jednak nie ukrywajmy - na taki koc potrzeba jej dużo, ale... ja sobie to rozłożyłam na "raty" i póki co kupiłam tylko chłodne kolory ;)
Koc robię z włóczki Yarn Art Jeans.

Za namową koleżanki postanowiłam zmienić koncepcję i zamiast jednokolorowych kwadratów dodatkowo otaczam je białą ramką (dzięki Dominika! Teraz jestem w 100% zadowolona z efektu ;))
Moje włóczki przyszły dopiero 15 stycznia, ale udało mi się nadgonić czas. Oto efekty z całego stycznia:





Elementy nie są pozszywane ze sobą, to jest ten moment, którego się boję... Ale ustaliłam sobie koncepcję, że będę je zszywać poziomo jak uzbiera się odpowiednia liczba elementów, a pionowo dopiero pod koniec roku.

Jeśli jesteście chętne, żeby dołączyć, zapraszam tutaj:
temperaturami ze stycznia mogę się podzielić :)

Pozdrawiam serdecznie :)