niedziela, 23 kwietnia 2017

Biało-różowe akcenty

Czyli bardzo delikatnie i kobieco, chociaż zdjęcia wyszły trochę... ponure (chociaż muszę się przyznać, że robione były już dosyć dawno).

Komplecik wykonałam dla znajomej na wymiankę. Składa się z kolczyków i bransoletki. Baza kolczyków to rivoli Swarovskiego, zawieszone są na srebrnych biglach.



Pozostając przy różu - na inną okazję powstała potrójna, pastelowo-różowa bransoletka. 


Niestety dla osoby, dla której została wykonana, okazała się zbyt różowa ;)
Sytuację rozwiązałam wykonując inną, delikatniejszą wersję.
W związku z tym jest do wzięcia, chętnie się również za nią wymienię ;)

Leniwej niedzieli wszystkim życzę :)


wtorek, 18 kwietnia 2017

Kolczyki sutasz z kolcami

Dzisiaj chciałam Wam pokazać kolczyki, które zrobiłam... latem zeszłego roku. Jakoś tak wyszło, że pojawiają się tutaj dopiero teraz.

Wykonane zostały na wymiankę, wytyczną były kolory (szarości) i długość. Miały być bardzo długie.
Aby dodać im centymetrów - doszyłam kolce :)



Na tę samą wymiankę powstała jeszcze jedna para kolczyków - z kryształków Swarovskiego oplecionych koralikami toho.

Dorzuciłam jeszcze dwie szare bransoletki.
Środkowa to hematyt, po prawej - labradoryt. Bransoletka po lewej to siateczka jubilerska z białymi koralikami, która dodatkowo załapała się na zdjęcie.

Od jakiegoś czasu bardzo podobają mi się szarości. Są klasyczne, eleganckie, pasują do wszystkiego... co nie znaczy, że znudziły mi się kolory ;) ale może muszę trochę od nich odpocząć... albo się starzeję :D

Kochane moje!
Czy któraś z Was choruje może na niedoczynność tarczycy (tak jak ja? :))
Jeśli tak, byłabym bardzo wdzięczna za wypełnienie ankiety (dotyczy odżywiania u osób z niedoczynnością):
https://www.survio.com/survey/d/T9T9Q1Y2G5N3U5Y3M
To moja ankieta do pracy magisterskiej.
Edit: mam już wystarczającą ilość odpowiedzi :)

środa, 12 kwietnia 2017

Wielkanocne jajka w wydaniu nowoczesnym + Podaj dalej

Czyli jajka w nieco mniej wielkanocnej odsłonie ;)
na życzenie koleżanki, z którą się wymianiałam, zdekupażowałam jaja: 2 we wzór ze Star Warsami, jedno w Myszę Miki, jedno z księżniczkami i jedno z różami.






Zdjęcia kiepskie, ale nie miałam możliwości zrobić innych.
Jak Wam się podobają jaja w takim wydaniu? :)
Mi się najbardziej podoba to z Myszką Miki, muszę takie zrobić dla siebie :)

Chciałabym Wam się jeszcze pochwalić, jakie cuda dostałam od Agnieszki z bloga NiezChin w ramach zabawy podaj dalej (dziękuję raz jeszcze!):

Teraz ja będę kontynuować zabawę.
Dwie pierwsze osoby, które wyrażą chęć udziału w zabawie w komentarzu pod tym postem, dostaną ode mnie upominki w przeciągu roku. Następnie same będą musiały ogłosić zabawę u siebie.

Już kończąc - przed Świętami już raczej nic nie dodam, więc życzę wszystkim, którzy do mnie zaglądają - spokoju, radości, dużo uśmiechu i słońca na nadchodzące Święta!

sobota, 8 kwietnia 2017

Jajeczny post

A nawet tęczowo - jajeczny ;)
zrobiłam komplet 10 jajeczek we wszystkich kolorach, jakimi dysponowałam.
Wszystkie razem obok siebie wyglądają (moim zdaniem) super ;)
Takie szydełkowe jaja robiłam też w poprzednich latach.



Komplet jajeczek powędrował do koleżanki w ramach wymianki. Do nich zrobiłam jeszcze jedno, duże jajo owinięte sznurkiem i koronką:


Moje szydełkowe jajeczka zgłaszam do wyzwania "szydełko" a AP

oraz do wyzwania "z jajem" w Od A do Zet

Miłej, słonecznej niedzieli życzę :)

niedziela, 2 kwietnia 2017

Kocyk temperaturowy (3)

Witam Was w iście wiosennym nastroju ;)
na moim kocyku w marcu pojawiły się aż dwa nowe kolory - ciemna zieleń i żółć :) 
weekend pod względem pogody był przepiękny, mam nadzieję, że u Was też!

Słysząc śpiew ptaków o poranku człowiek od razu pozytywnie się nastraja na cały dzień :)
Bardzo się cieszę, że wiosna już do nas zawitała... tęskniłam ;)

A oto mój kocyk (to już 1/4!)
W pewnym momencie dotarło do mnie, że źle przekalkulowałam rozmiar kocyka - zamiast zrobić na szerokość 16 kwadratów, ja sobie ubzdurałam 20 (co daje 2m).
Po oszacowaniu wyszło mi, że pod koniec roku kocyk będzie miał niecałe 1,40m długości :P
No cóż - unałam, że po prostu go obrócę i rozmiarowo na łóżko będzie dobry...


Udanego tygodnia życzę!

poniedziałek, 27 marca 2017

Pomarańcze i złoto

Czyli dość skromny, a jednak bogaty komplecik z udziałem kryształków rivoli Swarovskiego :)
zrobiony dla jednej z naszych blogowych koleżanek - Tynki. Powiem szczerze, że ciężko mi było dobrać zarówno kolor samego kryształka, jak i koralików do oplatania go - Tynka lubi miedziane odcienie, stare złoto... niestety nie udało mi się wejść w taki klimat, wyszło bardziej intensywnie i świecąco.
Ale Tynka mówiła, że jej się podoba ;)





Mam pytanko - czy wśród osób, które do mnie zaglądają, znajdą się jakieś dobre duszyczki które zajmują się makramą i byłyby w stanie naprawić taką bransoletkę...?
Byłabym bardzo wdzięczna - nawet za namiary na kogoś o takich zdolnościach :)

Buziaki, miłego tygodnia! U mnie słonko i zero chmur, aż chce się coś robić ;)

środa, 22 marca 2017

Elegancki komplet Swarovski

Pamiętacie, jak pokazywałam Wam piękny, szmaragdowo-złoty komplet biżuterii dla druhny (klik)?
Jeszcze w zeszłym roku dostałam zamówienie na taki komplet, ale w innych kolorach.
Użyłam kryształków Swarovskiego Light Siam w dwóch rozmiarach: 12 i 8 mm oraz koralików toho 11/0 i 15/0 w kolorze Galvanized Aluminium. Te srebrne koraliki są dość specyficznie, gdyż zależnie od światła mogą się wydawać lekko złote lub srebrne :)
rozważałam użycie koralików w kolorze Nickel, ale wyczytałam, że nie są tak trwałe jak te z serii Galvanized.
Wszystkie metalowe elementy są ze srebra (łańcuszek także :))

A oto gotowy komplet:






I jak Wam się podoba? ;)

poniedziałek, 13 marca 2017

Marynistyczna skrzynka i chustecznik retro

Pozostając jeszcze w temacie decu, chcę Wam pokazać sporą skrzynkę w morskich klimatach oraz chustecznik ze starymi samochodami :)
obie prace wykonane były na wymiankę.





Pod koniec zeszłego roku ozdobiłam bardzo dużo wszelakich skrzynek, skrzyneczek - aż nie mogłam później patrzeć na przybory do decu :D trochę sobie odpoczęłam od tej techniki, niedawno zrobiłam kilka jajek również na wymiankę - ale o nich innym razem ;)
Udanego, twórczego tygodnia wszystkim życzę!

(nie wiem jak u Was, ale u mnie czuć już wiosnę w powietrzu ;) na drzewkach widać już pączki, nawet bazie nieśmiało pokazują swoje główki :))

niedziela, 5 marca 2017

Szkatułki vintage

Dzień dobry, a raczej dobry wieczór! 
Na wstępie chcę podziękować wszystkim zaglądającym - jeszcze przed ostatnim postem stuknęło mi 100 000 wyświetleń :) dla niektórych może to być niewielka liczba, szczególnie patrząc na to, jak długo już bloga posiadam - ale dla mnie jest wielka :)

Mam sporo zaległości do pokazania, więc powoli nadrabiam ;) 
dzisiaj dwie szkatułki vintage, pierwsza dość spora. Obie były robione na wymiankę.





Pozdrawiam ciepło :)

wtorek, 28 lutego 2017

Kocyk temperaturowy (2)

Czyli wygląd mojego kocyka z ostatnim dniem lutego :)


Jak widać - pojawiły się pierwsze zielone kwadraty! Mam nadzieję, że będzie ich jak najwięcej w marcu :)

Ogólnie pierwsze dwa rzędy już ze sobą połączyłam (będę na razie łączyć poziomo, a pionowo na samym końcu). Zrobiłam "szew" na zewnątrz, bo gdzieś w inspiracjach widziałam kocyk łączony w ten właśnie sposób i spodobał mi się. Każdy kwadrat jest wtedy jakby oddzielony od siebie.
Ale teraz naszły mnie wątpliwości... czy nie lepiej schować ten szew pod spód - bo póki co jeszcze mogę się cofnąć, skoro jestem na początku...

Tutaj w miarę go widać:

A tutaj lewa strona - szew niewidoczny


Jak myślicie? Jak byłoby lepiej - z widocznym szwem na zewnątrz, czy wewnątrz?

Ahh, i muszę się pochwalić - moje kwadraty zostały wyróżnione w styczniowym etapie kocykowym :)
dostałam z tej okazji 3 piękne, błękitno-turkusowe motki Drops Paris od sklepu wełnabawełna, za które pięknie dziękuję!:)




Przesyłam buziaki i życzę nam wszystkim, aby w marcu zawitała już wiosna! :)

piątek, 24 lutego 2017

Słodkości (cz.21)

Do tego posta polecam zrobić sobie kawę i najlepiej jeszcze pokusić się o coś słodkiego ;)
Pokażę Wam moje najnowsze słodkie "wyczyny", chociaż... może nie takie najnowsze, bo ostatni słodki post był daaawno temu!

Na pierwszy ogień tort, który zrobiłam na 50tkę mojego taty - na imprezę rodzinną.
Już od dawna chodziły za mną te kremowe róże, ale nie miałam odpowiedniej tylki. Urodziny taty zmobilizowały mnie do zaopatrzenia się w nią :) (i przy okazji kilka innych, których jeszcze nie miałam w swoich zbiorach :D). Róże zrobiłam z pomocą tylki Wilton 1M (chyba najbardziej popularna).
Przepis - klik. Krem jest na bazie bezy szwajcarskiej, trochę z nią roboty, ale warto :) na pewno jeszcze nie raz go wykorzystam.
Do wersji brązowej dodałam nutellę.

Kremu zostało mi bardzo dużo, więc wykorzystałam go do kruchych, babeczkowych spodów, które zrobiła moja mama :)


Drugi tort również zrobiłam na 50tkę taty, ale dokładnie w dzień jego urodzin - na świętowanie w kameralnym gronie :)
Wzór koszyczka chciałam wypróbować już dawno, więc jak nadarzyła się okazja - zrobiłam :)

Biszkopt - niezawodny z MW, krem na bazie śmietany, na zewnątrz - krem na bazie czekoladowej kremówki i mascarpone.


I przekrój - zdjęcie fatalne (robione wieczorem telefonem), ale widać piękny kontrast między kremem śmietankowym i czekoladowym ;)

Jako trzecia - włoska tarta z ricottą - klik. Na zewnątrz wyglądała całkiem ładnie...

Natomiast w środku - jak to określił mój tata - jak pasztet ;D
no i miał rację. Myślę, że to wina zbyt mocno rozdrobnionej czekolady - masa zlała się w całość i zabarwiła ricottę, a skórka mandarynki wygląda tutaj jak starta marchewka :D
Ale zapewniam, w smaku była ok, chociaż mnie osobiście ricotta raczej nie ujęła (używałam jej pierwszy raz)

Następnie - jedno z moich ulubionych ciast - Devil's Food Cheesecake. Mocno czekoladowe, mokre ciasto przełożone warstwą sernika... jest ciężkie, ale takie lubię najbardziej :)
niebo w gębie!

No i przechodzimy do mniej urodziwych zdjęć, bo - nie zawsze mam przy sobie lustrzankę, czasem mam pod ręką tylko telefon... a pogoda słaba, światło też... no ale coś tam widać :)

chałwowiec bez pieczenia - dla fanów chałwy pozycja koniecznie do wypróbowania :)

Tutaj ciasto "resztkowe" - zostało mi trochę ciasteczkowego piasku z innego ciasta, więc miałam spód. Na to dałam krem z masła orzechowego i mascarpone, na to banany i śmietana i...
świeżo starte, prawdziwe kakao przywiezione z Dominikany przez moją ciocię :) wiedziała, co mi kupić! <3

A teraz... przed Wami... piernik staropolski :D skusiłam się na niego pierwszy raz w życiu, i to była bardzo dobra decyzja! Dojrzewał ponad 3 tygodnie... i w życiu nie jadłam lepszego! Teraz co roku będę robiła taki piernik, polecam baaaardzo ;) przepis - klik

No, ale żeby nie było, że zawsze mi wszystko wychodzi... :P
ciasto drożdżowe mnie nie lubi, co próbuję je okiełznać, to zawsze kończy się to fiaskiem. Dlatego nie lubię ciasta drożdżowego, chyba jakieś fatum nade mną ciąży :)
Ale... na zajęciach piekliśmy różne pyszności, i koleżanki zrobiły rewelacyjne, pół-drożdżowe rogaliki z marmoladą. Postanowiłam spróbować, dać sobie jeszcze szansę...

No i zobaczcie jak wyszły - niektóre wyglądają, jakby wytykały mi język!
Haha, nie wiem, co robię nie tak :P pocieszał mnie tylko fakt, że w smaku były bardzo dobre.

I jeszcze jedna wtopa - miała być tarta z budyniem kawowym, budyń wyszedł bardzo rzadki... mimo to jakoś nie ogarnęłam faktu, że mam ciasteczkowy spód i wyjmowane dno, więc podczas pieczenia zostało to bardzo szybko zwerfikowane :P
Ja chciałam tartę wyrzucić, ale mama mnie powstrzymała. I w sumie słusznie. Doszłam do wniosku, że  nie powinna stracić na smaku, bo kawowy budyń częściowo wsiąkł w ciasteczka. Zresztą na górę jeszcze przyszło masło orzechowe i śmietana, więc wyglądała ok ;) a w smaku - była pyszna, byłam bardzo pozytywnie zaskoczona (i szczęśliwa, że posłuchałam się mamy)
Więc gdyby któraś z Was chciała taką tartę zrobić - forma nie może mieć wyjmowanego dna :P
przepis - klik

I na koniec klasyk - Pavlova z owocami, ale bardziej chciałam pokazać moją nową szpatułkę... ;)


Życzę wszystkim słodkiego weekendu! ;)