Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 października 2018

Szydełkowana torebka

Dobry wieczór :)
Dziś przychodzę do Was jeszcze z letnimi zdjęciami...
Trafiłam kiedyś na kurs jak wykonać torebkę z t-shirt yarn/zpagetti (tutaj) i postanowiłam się z nim zmierzyć.
No i nawet coś tam wyszło ;)
wymyśliłam sobie marynarskie kolory:




Zużyłam jeden cały motek. Torebka wyszła dosyć ciężka.
Wisi sobie w szafie - w tym sezonie nie zdążyłam się nią nacieszyć, ale wierzę, że w następnym będę mogła ją dumnie prezentować do letnich stylizacji :)
Szybko się ją robi, także jeśli dysponujecie chwilą wolnego czasu - polecam :)

niedziela, 14 stycznia 2018

Koc temperaturowy - koniec, GOTOWE!

Ahh, wreszcie!
Radości mojej nie ma końca ;)
Na końcu już miałam kryzys i nie mogłam się doczekać, kiedy skończę robić ten koc (a są dziewczyny, które od razu wzięły się za następny - podziwiam!)

Tak prezentuje się mój pierwszy koc:


No i teraz czas na podsumowanie...
Koc dziergałam w sumie od 01.01 do 23.12 - ponieważ dzień przed wigilią akurat skończyłam rząd. Gdybym zaczęła następny, to musiałabym zahaczyć kocem o 2018 rok.
Jego wymiary to ok. 140x150 cm - wyszedł dość mały (porównując do innych koców temperaturowych), zapewne ze względu na wielkość kwadratów.
Na samym początku popełniłam mały błąd - zamiast dać na szerokość 16 kwadratów, dałam 20.
I przez to gotowy koc ma kształt bardziej zbliżony do kwadratu, a nie do prostokąta.




Po skończeniu każdego rzędu zszywałam go poziomo. Pionowo natomiast dopiero po skończeniu całego roku... I to zszywanie to był najgorszy aspekt całego dziergania. I chowanie nitek. 
Arghh, jakie to było irytujące! Zdecydowałam się na zszywanie elementów półsłupkami, w taki sposób, aby szew był widoczny i żeby zrobiły się takie jakby ramki pomiędzy rzędami.

Włóczka, której użyłam, to Yarn Art Jeans. Skład to 55% bawełna, 45% akryl. Zależało mi na tym, żeby się nie mechaciła. I udało się :)
Sam koc jest ciężki - waży ok. 1,7kg.

Ile zużyłam włóczki, jaki był jej koszt...
Zamówienia składałam mniej więcej raz na 3 miesiące - jak zmieniała się pora roku. Skalę kolorów ustaliłam sobie sama sugerując się jedną z gotowych, ogólnodostępnych skal.
Koszt wszystkich zamówień łącznie z przesyłkami to 300 zł (dokładnie 299,70zł), ale sporo włóczki mi zostało (białej prawie wcale, ale kolorów sporo).

Zazwyczaj zamawiałam po 2-3 motki z każdego koloru. I to był błąd - bo skrajnych (wg mojej skali) tempratur ciężko u nas uświadczyć (skrajne to <-6st.C oraz >30st.C)
Jak widać - przez cały rok fioletowych kwadratów było tylko, a czerwonych... 1. I to przez pomyłkę, bo złapałam za złą włóczkę. W tym miejscu powinna być pomarańczowa :P
Tutaj więc rada dla osób, które chciałyby kiedyś też zrealizować ten projekt - kolorów w skrajnych kolorach zamawiajcie mniej. Chyba, że mieszkacie w ciepłym lub zimnym miejscu ;)
U mnie w okolicach trójmiasta w ciągu roku ani razu nie zanotowałam temp.powyżej 30st.C, ale już na południu takie temperatury występowały.

Czego żałuję?
Że nie zaznaczyłam w żaden sposób wyjątkowych dni w 2017 roku. Mogłam je jakoś wyróżnić... a było ich kilka :)
Najważniejszy - tak bardzo wyczekany - 11.02. ZARĘCZYNY!
Oprócz tego obrona magistra w czerwcu - ale to już nawet nie pamiętam, którego czerwca ;)
01.10... odebranie kluczy do mieszkania, i prawie cały październik w remoncie, rano do popołudnia praca, potem do późnych godzin wieczornych zrywanie tapet itp...


Ahh, działo się w tym roku, oj działo! Było stresująco, ale  pięknie!
Cieszę się, że wytrwałam w tym wyzwaniu i udało mi się skończyć koc.
Mój największy kryzys z tym projektem miałam w październiku, właśnie przez remont i przeprowadzkę. Byłam wtedy calutki miesiąc do tyłu, ale jak już się wzięłam, to szybko nadrobiłam.


Miałam wcześniej takie małe marzenie - że zrobię kiedyś koc. I że nauczę się robić granny squares. Potrzebowałam tylko bodźca i motywacji... i to zapewniły dziewczyny z KTM - dziękuję Wam! Gdyby nie Wy, nie miałabym teraz tego mojego wymarzonego kocyka :) Dziękuję za wspólną zabawę i inspirację!

piątek, 29 grudnia 2017

Świąteczne kadry

Dzień dobry, cześć i czołem!
Jak minęły Wam Święta?
Nam spokojnie... :)
To były pierwsze święta na "naszym", chociaż w domu prawie wcale nas nie było.
Dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma świątecznymi migawkami.

Zimne, zimowe wieczory umilamy sobie świeczkami. Te na zdjęciu to moje ulubione lampiony - wykonała je moja siostra.


W tym roku powstała cała masa pierniczków - głównie staropolskie, ale zrobiłam też norymberskie - ze względu na narzeczonego, który uwielbia te kupne. Mi kupne nie podeszły wcale, za to te domowe - mistrzostwo swiata! Pyszne, aromatyczne... za rok zrobię ich więcej. Co prawda powinny bardziej urosnąć w czasie pieczenia, ale nie ujęło im to smaku.


Część z nich zapakowałam w celofan i były słodkim dodatkiem do prezentu.


Pozostając przy słodkościach - drugi raz zrobiłam piernik dojrzewajacy... uwielbiam! Tym razem przełożyłam go powidłami śliwkowymi i nadzieniem z orzechów.


A jeśli o pierniku mowa - pierwszy raz w życiu zrobiłam piernikowe chatki. Inspirację zaczerpnęłam od Justyny :)
domki powędrowały do rodziców moich oraz narzeczonego.




Dekorowałam też pierniki z moim rodzeństwem:


Powstała świąteczna szarlotka ;)


A nasza pierwsza choinka prezentuje się tak:


Wszystkie ozdoby wykonane są ręcznie, uzbierało mi się tego trochę przez kilka lat :) A taka choinka handmade marzyła mi się od dawna!


A pod choinką nasz prezent... ;)
(Żelo jest z nami już 3 lata!)
I tak, był prezentem - ode mnie dla mojego narzeczonego.
Ale co trzeba dodać - przemyślanym.
Nasze serducha skradł już pierwszego dnia :)



A część prezentów w tym roku zapakowałam w papier pakowy, dodałam napisy z pieczątek, gałązki, plastry pomarańczy, gwiazdki anyżu... do niektórych przykleiłam też świąteczne, małe tekturki. Moim zdaniem wyszło bardzo efektownie, chociaż zdjęcie tego nie oddaje.


A żeby był jeszcze typowo rękodzielniczy akcent - pokazuję grubaśne zawieszki - gwiazdy zrobione ze sznurka :)
Zrobiłam takich tylko kilka, były prezentami. 
Fajnie wyglądają i bardzo szybko się je robi.



Nie wiem, czy wpadnę tutaj jeszcze przed Sylwestrem, dlatego już teraz życzę Wam udanej zabawy (tym, którzy wychodzą ;)) bądź spokojnego leniuchowania w domu dla tych, co będą odpoczywać na luzie ;)
A w Nowym Roku wszystkiego najpiękniejszego, zdrowia, nieustannej inspiracji i samych sukcesów!

piątek, 15 grudnia 2017

Świąteczne przygotowania...

Dobry wieczór!
Jak Wasze przygotowania? Widzę, że sporo z Was ma już choinki... u rodziców też zawsze szybko ubieraliśmy choinkę (ja zawsze na to nalegałam ;))
teraz jednak, "na swoim", trochę studzi mnie mój narzeczony - bo świeża to za długo nie postoi itp... no i w sumie ma rację. Ale wynegocjowałam, że w najbliższą niedzielę idziemy na poszukiwania naszej pierwszej, wspólnej choinki.
Mega się tym ekscytuję... szkoda, że tylko ja, haha :D
Nasza choinka będzie cała tylko w ręcznie robionych ozdobach, które przez lata zgromadziłam od Was oraz które zrobiłam sama. Już nie mogę się doczekać, jak będzie wyglądała finalnie.
I jak na złość, nigdzie nie mogę dostać lampek! Takich najzwyklejszych, starego typu, kolorowych. Teraz to wszędzie te malutkie ledy, a kolorowe = pomarańczowe, czerwone, zielone i niebieskie. Kupiłam takie, ale po zapaleniu zlewały się ze sobą i dobrze widoczne były tylko dwa kolory...
No nic - będę szukać do skutku.

Zrobiłam trochę ozdób, ale 90% z nich idzie/poszło na prezenty. Poniżej jedna z wersji bombek - zrobiłam ich dużo więcej, ale kolory się powtarzały. Do ich wykonania zainspirowała mnie Agnieszka - dzięki! Uświadomiłam też sobie, że z tego samego wzoru robiłam już ubranka na jajka wielkanocne :D
Bombki zrobiłam na styropianowej bazie (poszłam na łatwiznę, nie chciałam usztywniać - ale moim zdaniem i w takiej wersji prezentują się ładnie)



Mi najbardziej podoba się złota, dlatego jedna z 3 w tym kolorze zawiśnie na naszej choince.
Pozostałe dwie będą na drzewkach rodziców :)

Marzy mi się zrobić filcowe zawieszki - reniferki, mam wzór, ale czasu niestety brak... może się uda, mam jeszcze tydzień!

A póki co lecę dalej ogarniać świąteczne sprawy - pierniczki same się nie polukrują (mogłam napiec ich mniej, haha)

Buziaki dla Was! Pięknego weekendu!

poniedziałek, 4 września 2017

Kocyk temperaturowy (8)

Dzisiaj na szybko wstawiam sierpniowe postępy w kocyku:


powoli zaczynają mnie irytować te żółcie w połączeniu z ciemną zielenią :P
i chociaż jestem ciepłolubna, to patrząc na kocyk nie mogę się doczekać niebieskich kwadratów :P

Miłego wieczoru!

niedziela, 20 sierpnia 2017

Sznurkowe wariacje

Cześć kochane :)
Dzisiejsze tworki powstały już daaawno, dawno temu...
Odnalazłam je w czeluściach mojego rękodzielniczego folderu ;)
Dwa spore, proste kosze w dwóch odcieniach szarości stworzyłam na wymiankę:



Można je sobie podwinąć od góry, wtedy prezentują się tak:


A poniższy koszyk z łapkami zrobiła moja mama:

Do kompletu zrobiła także śliczne podkładki na stół - zestaw był prezentem do nowego mieszkania :)

Do tego prezentu i ja dorzuciłam coś od siebie - a mianowicie tiulowe pompony :)
zakochałam się w nich i nawet planuję przyozdobić nimi salę weselną ;)

I na zakończenie posta - napis (a właściwie przepis) na ścianie w kuchni mojej cioci, dla której zrobiłyśmy z mamą koszyki, podkładki i pompony (swoją drogą - świetny patent na taką tablicę kredową)

I tym pozytywnym akcentem się żegnam - do następnego posta :)
Udanego tygodnia życzę! 

niedziela, 30 kwietnia 2017

Pastelowe koszyki

Witajcie w długi weekend ;)
mam nadzieję, że do Was też zawitało słońce!
Dzisiaj chciałam Wam pokazać pastelowe koszyki, które wyszydekowałam. Różowy powędrował do przesympatycznej Pauliny, był niespodzianką i z tego co wiem, wywołał uśmiech ;)



Koszyki ze sznurka szydełkuje się szybko, a efekt wizualny - jak dla mnie - jest niesamowity :)
Szczególnie podobają mi się pastelowe wytwory, ale pokażę Wam także inne wersje ;)
Koszyczek zgłaszam na wyzwanie w KTM. Mam nadzieję, że projektantki przymkną oko na dodatek szarości. Jest bardzo delikatnie, a bez tej kokardki czegoś mi brakowało...


Pozostając w różach - do Pauliny powędrowała także delikatna bransoletka :)


I zmieniając nieco kolorystykę (ale pozostając w pastelach) - przedstawiam błękitny koszyczek nieco większy, tym razem bez "łapek":


Według mnie takie koszyczki idealnie nadają się na prezent dla... maluszka :) 
można w nie zapakować jakieś drobiazgi...
i przeznaczenie różowego koszyka właśnie takie było ;)
Niebieski czeka na swoją kolej.

Kochane, życzę Wam dużo słońca i ciepełka, ja lecę się pakować!

sobota, 8 kwietnia 2017

Jajeczny post

A nawet tęczowo - jajeczny ;)
zrobiłam komplet 10 jajeczek we wszystkich kolorach, jakimi dysponowałam.
Wszystkie razem obok siebie wyglądają (moim zdaniem) super ;)
Takie szydełkowe jaja robiłam też w poprzednich latach.



Komplet jajeczek powędrował do koleżanki w ramach wymianki. Do nich zrobiłam jeszcze jedno, duże jajo owinięte sznurkiem i koronką:


Moje szydełkowe jajeczka zgłaszam do wyzwania "szydełko" a AP

oraz do wyzwania "z jajem" w Od A do Zet

Miłej, słonecznej niedzieli życzę :)

wtorek, 31 stycznia 2017

Kocyk temperaturowy #1

Cześć kochane! :)
Na początku tego roku trafiłam na super wyzwanie na Blogu Twórczych Mam - mianowicie kocyk temperaturowy. Chodzi o to, że codziennie spisuje się temperaturę i zgodnie z nią robi jeden element/rząd kocyka przez cały rok. 

A że pod koniec zeszłego roku kupiłam sobie zestaw szydełek z Chin (za około 10 zł :D), a i od jakiegoś czasu chciałam się nauczyć robić kwadraty babuni, to uznałam, że połączę to wszystko ze sobą ;)

Co prawda wiąże się to ze sporym kosztem jeśli chodzi o wełnę, bo jednak nie ukrywajmy - na taki koc potrzeba jej dużo, ale... ja sobie to rozłożyłam na "raty" i póki co kupiłam tylko chłodne kolory ;)
Koc robię z włóczki Yarn Art Jeans.

Za namową koleżanki postanowiłam zmienić koncepcję i zamiast jednokolorowych kwadratów dodatkowo otaczam je białą ramką (dzięki Dominika! Teraz jestem w 100% zadowolona z efektu ;))
Moje włóczki przyszły dopiero 15 stycznia, ale udało mi się nadgonić czas. Oto efekty z całego stycznia:





Elementy nie są pozszywane ze sobą, to jest ten moment, którego się boję... Ale ustaliłam sobie koncepcję, że będę je zszywać poziomo jak uzbiera się odpowiednia liczba elementów, a pionowo dopiero pod koniec roku.

Jeśli jesteście chętne, żeby dołączyć, zapraszam tutaj:
temperaturami ze stycznia mogę się podzielić :)

Pozdrawiam serdecznie :)