czwartek, 25 kwietnia 2013

Recenzja kremu do włosów: Lorys Bamboo & Keratin

Na początku mojego włosomaniactwa kupiłam ogroomną (1 l) maskę Lorys, a raczej "krem nawilżający" bambus i keratyna. 
Chciałam coś do włosów suchych i zniszczonych, ale tak naprawdę wszystkie Lorysy były do takowych. Z tego co pamiętam wszystkie miały bardzo podobne opisy.

Opis producenta: "Nowy krem nawilżający Lorys Bambus i Keratyna został opracowany aby nawilżyć i naprawić włókna włosów suchych i z rozdwojonymi końcówkami. Jego ekskluzywna formuła zawiera ekstrakt z bambusa, któa pomaga ożywić włókna włosów i Keratynę, która zapewni naprawienie rozdwojonych końcówek. Sposób użycia:  Codziennie, nałożyć krem nawilżający Lorys Bambus i Keratyna na wilgotne włosy, masując około 2 minut na całej długości włosa, szczególnie na końcówkach; dokładnie spłukać. Przy zastosowaniu do kąpieli w czepku termicznym, nanieść krem na włosy w taki sposób, aby zapobiec jego styczności ze skórą głowy, pozostawić przez około 15 minut. Dokładnie spłukać i wysuszyć włosy jak zwykle."

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Paraffinum Liquidum, Parfum*, Pulyquaternium-7,  Bambusoidea(Bambusa Vulgaris Extract), Hydrolyzed Keratin, Disodium EDTA, Methylisothiazolinone (and) Methylchloroisothiazolinone, Cl 19140 (Yellow 5), Cl 42090 (Blue 1), Citric Acid.
* Parfum : Hexyl Cinnamal, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Citronellol.

Jak widać, zapach jest dosyć wysoko w składzie, przed ekstraktem z bambusa i keratyną.
Ja używałam głównie tego sposobu na 2 minuty - i z tego co zauważyłam, przynosił lepsze efekty.
Czy nawilżał? Zdecydowanie tak :) czułam, że włosy są po nim takie mięciutkie... nie mogłam przestać ich dotykać ;p
Krótko, ale treściwie ^^
Czy polecam? Zdecydowanie tak :)




Dostępność: Auchan (więc słabo, bo nie wszyscy mają do niego dostęp)
Cena: ok. 16 zł za 1 l
Zapach: nieco chemiczny, ale ... ładny. Chociaż to pojęcie względne ;p mi się w każdym razie podobał.
Konsystencja: bardzo gęsty, co moim zdaniem jest zaletą :)
Na opakowaniu było napisane, że należy zużyć krem w ciągu pół roku. Zgodnie z moimi przewidywaniami, nie udało mi się to. A używałam go często i sporo. Jak widać na zdjęciu, zużyłam ponad połowę. Ponieważ pół roku już minęło jakiś czas temu, reszta (niestety) ląduje w koszu, ponieważ zaczął trochę dziwnie pachnieć.

1 l to za dużo, ale widziałam ostatnio Lorysy w 450g opakowaniach :) chciałam wziąć, ale... ostatecznie zrezygnowałam i kupiłam emulsję i maskę Glorii :) ale myślę, że następnym razem jak będę w Auchan to skuszę się na "małego" Loryska :)




wtorek, 23 kwietnia 2013

Kamizelka DIY

Zrobiona na prośbę kuzynki ;)
pokazuję, bo chyba jeszcze nie wrzucałam tutaj jej zdjęć.
Ogromnym minusem farb akrylowych jest to, że na tkaninach po zaschnięciu są strasznie sztywne...
No ale wydaje mi się, że chociaż efekt wizualny jest ;p





Z przodu przed przypadek zajechałam 2 razy czerwoną farbą i wyszły 2 plamy... na zdjęciu widać jedną, ale nic z nią nie zrobiłam - bo i niewiele mogłam. Zresztą znajoma powiedziała, że wygląda to "artystycznie".
 
Podoba się?:)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Zaaaakupy!

Dziś przychodzę z postem zakupowym ;D ostatnio wiele kosmetyków mi się skończyło, więc musiałam kupić nowe.
Oto one:



 włosy:
L'biotica Biovax do włosów suchych i zniszczonych
Marion błyskawiczna odżywka w sprayu do włosów farbowanych
Marion kuracja z olejkiem arganowym
Gloria Maska do włosów suchych, zniszczonych i farbowanych
Gloria Emulsja do włosów


makijaż:
Avon pomadka do ust Beige Star (chciałam BEŻOWĄ - odcień który dostałam, to jasny brąz, ale... przezroczysty :| chciałam mat... w ogóle na ustach ledwo co widać tą szminkę. Mam nauczkę - takie rzeczy kupuje się w drogeriach, gdzie można realnie ocenić odcień)
Avon konturówka do brwi




Inne:
Bielenda krem do depilacji
 zapachy:
Nivea Stress Protect antyperspirant - chciałam sprawdzić, czy faktycznie ogranicza pocenie w sytuacjach stresowych - póki co użyłam go kilka razy i moja opinia jest taka, że niczym nie różni się od innych antyperspirantów)
Laura Castelo perfum Be hot 4 me - wychwalany przez blogerki perfum z Biedronki za 6,50. Postanowiłam go kupić, głównie zachęciło mnie to, że to woda perfumowana a nie toaletowa, więc trzyma się na skórze dłużej. No i cena taka, że w razie czego nie ma czego żałować :) ale ja jestem zadowolona. Mały, zmieści się do torebki :)
Avon mgiełka Malina i Hibiskus  - moja już nie wiem która miełka z Avonu. Strasznie słodki zapach, moim faworytem pozostaje zdecydowanie Granat i Mango. 


Teraz brakuje mi jeszcze chyba tylko pudru...

I inne, niekosmetyczne:


rajtki z Gatty za 6,99 zł :D żal było nie wziąć.

A teraz na słodko (ostatnio mam bzika na punkcie takich rzeczy):



3 metalowe puszki, kosztowały mnie zawrotne 6 zł (Biedronka)


omnomnomnom *.* jedna z kompletu 4ech ściereczek (2 w takie właśnie kupkejki, 2 czyste-niebieskie). Kosztowały 6,99, kupowane również w Biedronce.
Swoją drogą ściereczka leży na małym stoliku z Ikei, który też jest nowy :D

A Wy co ciekawego ostatnio kupiłyście?

czwartek, 18 kwietnia 2013

Neutrogena: krem do rąk i balsam do twarzy & ciała


Dzisiaj o kremie do rąk, który z moją skórą potrafi zdziałać cuda.
Zacznę od tego, że mam bardzo wrażliwą skórę rąk – jeśli wyjdę na mróz bez rękawiczek, to po krótkiej chwili moje ręce są sine, suche i skóra jakby pęka.
Jeśli za często myję ręce, są wysuszone i wręcz krzyczą o nawilżenie. 
Skóra moich dłoni jest BARDZO wymagająca. Używałam różnych kremów, ale dawały ukojenie tylko na chwilę i musiałam używać ich często.

W końcu trafiłam na Neutrogenę. Byłam bardzo zdziwiona, że podołała moim dłoniom. Gdy nałożyłam ją na noc, dłonie były jak nowe! ŻADEN krem nie działał aż tak dobrze na moją skórę.
Wykończyłam pierwsze opakowanie, później próbowałam innych kremów, ale niedawno wróciłam do Neutrogeny i tylko utwierdziłam się w swoim wcześniejszym przekonaniu.

Neutrogena nie należy do najtańszych – kosztuje ok. 12 zł, ale w promocji można ją dostać za tą cenę razem z pomadką ochronną (gdzie normalnie sama pomadka kosztuje 10 zł). Ja dorwałam ją właśnie w takim komplecie. Na temat pomadki się nie wypowiem, bo używa jej moja mama.

Opis producenta: „Tylko kropla tej wzbogaconej w glicerynę formuły, przynosi natychmiastową ulgę oraz chroni suche, spierzchnięte dłonie. Nawet w najbardziej surowych warunkach sprawia, że dłonie są widocznie bardziej miękkie i gładkie. Stworzony we współpracy z dermatologami. Silnie skoncentrowany, bardzo wydajny – wystarcza na ponad 200 zastosowań.”

 

 

Opakowanie zawiera 50ml. Krem jest faktycznie skoncentrowany i potrzeba go bardzo niewiele, aby dłonie poczuły ulgę. Jest również bardzo wydajny, tak jak zapewnia producent.
Wchłania się średnio szybko(ma dosyć gęstą konsystencję), ale genialnie nawilża. Moim zdaniem warto wydać trochę więcej i kupić ten krem. Polecam szczególnie osobom, które mają suche dłonie, ze skłonnością do „pękania”.

Neutrogena to mój osobisty hit!

Niedawno kupiłam w Biedronce balsam do twarzy i ciała tej firmy. Jakiś czas temu polowałam na fajny, lekki krem który miałby właściwości nawilżające. Kupiłam rozświetlający Nivea Natural Beauty, (swoją drogą chyba wycofali ten krem). Niestety, mimo zapewnień producenta, nie nawilża wcale. 

Byłam więc zmuszona zainwestować w coś silniejszego i padło właśnie na ten krem. Nawilża świetnie, wreszcie moje suche skórki nie są tak widoczne. Konsystencję ma lekką i szybko się wchłania – to kolejne plusy.



A Wy miałyście do czynienia z Neutrogeną?

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Największy bubel wśród pomadek ochronnych

Jakbym miała wybrać jeden kosmetyk, bez którego nie wyjdę z domu, byłaby to pomadka ochronna/ balsam do ust.
Wypróbowałam ich sporo, bo sporo ich używam. Moje usta potrzebują duużo nawilżenia.

Z początkiem zimy postanowiłam kupić sobie jakąś pomadkę ochronną. Weszłam więc do Rossmanna i po długim namyśle zamiast na Niveę zdecydowałam się na pomadkę z Isany (była wtedy w promocji). Padło na intensywnie nawilżającą.

Opis i skład ze strony wizaz.pl :
opis producenta:
Pielęgnuje i regeneruje usta.
Isana sztyft do ust intensywna pielęgnacja regeneruje szorstkie i spękane wargi dzięki połączeniu tlenku cynku, masła shea i witaminy E. Najwyższej jakości olej z pestek winogron i bisabolol wspomagają proces leczenia wrażliwych ust. Zawiera filrt SPF12. Nie zawiera substancji konserwujących.
Dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Octyldodecanol, Cera Alba, Caprylic / Capric Triglyceride, C12-15 Alkyl Benzoate, Synthetic Beeswax, Cetyl Palmitate, Ethylhexyl Salicylate, Diethylamino Hydroxybenzoyl, Hexyl Benzoate, Ethylhexyl Triazone, Butyrospermum Parkii, Vitis Vinifera Seed Oil, Zinc Oxide, Tocopheryl Acetate, Aroma, Bisabolol, Panthenol, Aqua, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stereate, Glyceryl Oleate, Citric Acid.

Moja opinia?

Najważniejsze i właściwie jedyne, czego wymagam od tego rodzaju pomadki, to NAWILŻENIE. W tym przypadku niestety go nie otrzymałam.
Po pomalowaniu ust miałam wrażenie, że pomadka je obkleiła, zostawiając warstwę złudnego nawilżenia. W ogóle mając ją na ustach czuję się...dziwnie. Jest mocno wyczuwalna.
Do tego, gdy już zejdzie, usta są w takim samym stanie jak przed nałożeniem tejże pomadki.
Nie pomaga ani trochę... W moim wypadku to totalny niewypał. Dzisiaj przekonałam się o tym po raz kolejny. Nie mając pod ręką nic innego, pomalowałam tym usta.
NIGDY WIĘCEJ.



 Tyle mi jej zostało. Mniej więcej połowa.
Ląduje w koszu...

Pamiętam, że ostatnimi czasy próbowałam pomadki Fanta pomarańczowa, ale o ile na początku byłam nią zachwycona, o tyle po jakimś czasie już nie mogłam na nią patrzeć. Miałam dość jej zapachu.

Bardzo mile wspominam pomadki Nivea. Są bardzo wydajne, fajnie nawilżają i zostawiają ładny połysk:) szczególnie lubiłam truskawkową, i myślę że niedługo sobie taką sprawię ;)

A Wy miałyście do czynienia z pomadką intensywnie nawilżającą z Isany? Albo jakąkolwiek inną tej firmy?
I jakie macie zdanie na temat pomadek Nivea? :)

Pozdrawiam w ten jakże piękny, wiosenny dzionek! Uciekam łapać ostatnie promienie słońca, miłego wieczoru! ;)

sobota, 13 kwietnia 2013

tort

Piszę posta na szybko, bo za godzinę przyjeżdża do mnie mój solenizant :D
z tego co wiem, nie wie nawet że mam tego bloga, więc wydaje mi się, że mogę bezpiecznie wrzucić zdjęcie tortu ;)



Dla mojego ukochanego fana Realu Madryt ;)
tort truskawkowy... bo on uwielbia truskawki. Co prawda z mrożonych, no ale cóż poradzić, o tej porze w sumie innej opcji nie ma (nie brałam pod uwagę zagranicznych truskawek, które i tak są bez smaku)

Jestem ciekawa, czy mu się spodoba i czy będzie smakował :)

piątek, 12 kwietnia 2013

Podsumowanie pół roku włosomaniactwa

Cześć i czołem:D
postanowiłam, że dzisiaj dodam post podsumowujący moją dotychczasową pielęgnację włosów.
A więc... ogólnie chęć większego dbania o włosy zrodziła się we mnie już w wakacje, ale tak na serio wzięłam się za nie od października.
Oczywiście, na początku - jak chyba każda włosomaniaczka - miałam szał na wszystkie włosowe kosmetyki. Nie ważne, jaki miały skład. Ważne, że były do włosów...
Co skłoniło mnie do dbania o włosy? Hmm... chyba to, że chciałam znaleźć jakiś sposób na ujarzmienie mojego puchu. Jak zapewne wiecie, mam włosy długie, farbowane, falowane, suche...
Po pół roku mogę stwierdzić kilka rzeczy:

- mam włosy wysokoporowate, niestety. Szybko schną, strasznie się puszą.
- ich ulubionym olejem, a raczej duetem olejowym, jest olej rycynowy + oliwa z oliwek.
- nie przepadają za olejem kokosowym (był kupiony w początkowym "szale".) Wydaje mi się, że nie polubiły się również z olejem z nasion bawełny.
 - bardzo lubią nawilżacze, za to nie do końca lubią proteiny.
- SLS, SLES jest moim włosom obojętny, na szczęście nigdy nie miałam z tym problemu :)

Czy znalazłam sposób na ujarzmienie puchu?
Tak:)
1) płukanka lniana - na początku wielkie WOW, cud miód i orzeszki. Za to z każdą następną płukanką miałam wrażenie, że nie radzi sobie z moimi włosami. Mimo wszystko polubiłam ją.
2) noszenie koczka - ślimaka. Już dawno zauważyłam, że jeśli noszę takowego koczka cały dzień i następnego dnia go rozpuszczę, włosy są pięknie "zbite" i jest zero puchu. Do tego są lekkie fale, ale na moje włosy taki koczek działa bardziej prostująco.
3) Chyba mój ulubiony sposób. Koczek na wypełniaczu. Nie dość, że wygląda świetnie, to jeszcze zostawia moje włosy niemal proste!Co prawda trochę się puszą, ale akurat w tym jednym wypadku jestem z tego zadowolona, bo widać, że jest ich sporo ;)

Jaką największą zmianę zauważyłam w moich włosach po pół roku?
BLASK. Przed włosomaniactwem moje włosy były suche, bez połysku. Teraz natomiast włosy ładnie się błyszczą, nawet jeśli umyję je tylko i wyłącznie szamponem.

Mój sposób na ładne fale?
warkocz, warkocze... Kiedyś to tak nie działało. Fale trzymały się kilka minut i robił się puch.
Jak jest teraz? Mogę warkocza rozpuścić, i włosy (w miarę) bez puszenia się wytrzymują ok. 2 dni, do tego są ładne loczki :)

Nie będę wstawiać aktualizacji włosowej, bo niewiele się zmieniło od ostatniego miesiąca. Ale łapcie zdjęcie:


Wybaczcie te odstające włoski u góry - to przez to, że miałam na głowie opaskę.

A jak Wam minął Dzień Czekolady?;)


 ja jestem czekoladoholiczką, ale chciałam sobie zrobić "odwyk". Jednak rano w radiu usłyszałam o Dniu Czekolady... uznałam, że koniecznie trzeba to uczcić! Wybrałam się więc po zajęciach do przyjaciółki i wszamałyśmy 2 czekolady.

Hmmm, zastanawiam się, czy nie zrobić przydasiowego candy. Robiąc porządki doszłam do wniosku, że mam wiele elementów do wyrobu biżuterii których nie używam...

+ odpowiedzi na TAG. Zostałam nominowana przez ModnaAnia, dziękuję!;)


1. Najlepsza rada jaką dostałaś w życiu. Hmm... nie wiem.
2. Twoje życiowe motto. Carpe diem
3. Jaki jest twój ulubiony kosmetyk. Uzasadnij. Balsam do ust - często mam spierzchnięte usta i wtedy na ratunek przychodzi balsam/pomadka ochronna.
4. Gdzie chciałabyś odbyć swoją podróż marzeń. Na Malediwy...
5. Kim chciałaś być będąc dzieckiem? Piosenkarką, fryzjerką... ;)
6. Jaki serial/film najbardziej lubisz? Pamiętniki Wampirów :D
7. Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś. uuu... szczerze, nie wiem ;p nie jestem typem osoby, która robi szalone rzeczy. Jeśli nawet coś takiego było, to nie będę tego publikować tutaj :P
8. Jesteś typem chłopczycy czy 100 % kobietą. Hmm... na pewno nie jestem chłopczycą, ale czy jestem 100% kobietą...? Kocham szpilki, sukienki, kosmetyki od niedawna też :P ale lubię czasem w domu ubrać dres, włosy związać w koczka...
9. Co cię inspiruje? zszywka.pl :) polecam, świetna stronka!
10. Do jakiego zwierzęcia byś się porównała? nie mam pojęcia...
11. Z jaką firmą chciałabyś nawiązać współpracę? Nie myślałam nad tym.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Podkładki, zadkładki...

Oto co ostatnio udało mi się stworzyć :)

Podkładki pod kubki z postaciami z bajek (dwustronne):





Zakładki do książek:



Niedługo powinnam wrzucić aktualizację włosową, ale nie obiecuję, że notka pojawi się szybko...
Mam teraz nawał kartkówek, kolokwiów, do tego co tydzień prace na grafikę inżynierską.
Hehe, pozdro, teraz muszę opisać budowę zaworu przepływowego i opisać zasadę działania.
Ciekawe tylko skąd ja mam to wziąć.

Nienawidzę grafiki. Zresztą w ogóle... studia to ciężka sprawa :(

A tutaj widzicie jeszcze zimę :D na szczęście śnieg już się topi. Na zdjęciach fontanna w sąsiedniej wiosce. Teraz to jest nic, jak była zima to to była ogrooomna bryła lodu :D



Pozdrawiam ciepło!

piątek, 5 kwietnia 2013

Fotograficznie

Dzisiaj trochę zdjęć mojego autorstwa, czyli jedna z moich pasji ;)

najpierw kilka portretów:

Joe:



Pati:



Daria:




 i jej piękne włoski:

i inne...
moje nogi, samojebka :


 Święta...





Wybaczcie, że tyle świątecznych zdjęć, ale nie publikowałam ich tu jeszcze.
A zresztą... aura za oknem pasuje...

Tak więc, dla odmiany - trochę wiosennych zdjęć z zeszłego roku. Wiosno, przybywaj!





Swoją drogą zdjęcia krokusów były robione.. 25 marca zeszłego roku.
Dzisiaj mamy 5 kwietnia, i nic nie zapowiada aby ten cholerny śnieg miał zniknąć.

A tak fajnie było położyć się na trawie i widzieć całe pole tych delikatnych kwiatów i móc je fotografować. W tym roku pewnie nie będzie żadnych krokusów :|

Ciekawa jestem, czy ktoś obejrzy wszystkie zdjęcia.
Z tego co zauważyłam tego typu posty niestety cieszą się u mnie najmniejszym powodzeniem.
Jeśli ktoś również lubi fotografować i ma jakieś uwagi, jestem otwarta na krytykę :)