Zrobiony na urodziny mojego ukochanego :) tak naprawdę to już jego drugi tort, bo pierwszy robiłam totalnie "na dziko" - znajomy zorganizował spontaniczną imprezę w sobotę wieczorem, więc po północy zapaliłam z przyjaciółką 21 świeczek (po które musiałyśmy specjalnie jechać do sklepu :P) i zaśpiewaliśmy mu 100 lat :)
a ten tort to ten "właściwy", który planowałam już od dawna ;) zrobiłam sobie zdjęcie Patrykowego joysticka, i na nim się wzorowałam.
Nadzienie chałwowo - wiśniowe -> przepis
Ale mój kochany szyderca, jak to on... zamiast pokazać, że mu się podoba, to zaczął krytykować :D
Reakcja była taka:
"serio?! nie jestem aż takim nołlajfem, fak ju!" Potem narzekanie, że czemu biały, a nie czarny, i że tu nie powinno być wystające, tylko wklęsłe :D taaaaki kochany <3
(spoko... przyzwyczaiłam się)
Ale tak ogólnie, to bardzo przyjemnie mi się go robiło :) bałam się, że nad formowaniem masy cukrowej spędzę duuuużo więcej czasu, ale o dziwo, udało mi się z nią szybko uporać i w miarę ładnie rozłożyć :) suma sumarum jestem z siebie bardzo zadowolona :)