środa, 26 lutego 2014

Rozdaaaanie!

Obiecałam je już jakiś czas temu... no i w końcu udało mi się zrobić kilka drobiazgów, mam nadzieję, że będą chętni ;)

A oto tworki, które można wygrać...

śliczny, kobaltowy zamotek
 6 turkusowych podkładek pod kubki

 benzynkowa bransoletka koralikowo-szydełkowa


Regulamin:
1) Organizatorem candy i "fundatorem" rozdania  jestem ja, autorka bloga http://greenfrog93.blogspot.com/
2) W candy mogą wziąć udział tylko osoby aktywnie blogujące. Zgłoszenia od osób posiadających blogi rozdaniowe nie będą brane pod uwagę.
3) Candy trwa od dzisiaj, tj. 26.02 do 26.03.14 do 23:59.
4) Wyniki podam do tygodnia od zakończenia rozdania.
5) Zwycięzca ma 3 dni na podanie mi adresu do wysyłki, inaczej losuję następną osobę.
6) Nagrodę wyślę w przeciągu tygodnia od otrzymania adresu listem poleconym.
7) Wysyłam tylko na terenie Polski.
8) Zabawa ma charakter nieformalny.
9) zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie

Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w rozdaniu...?

Wkleić na swój pasek boczny podlinkowany bannerek i zgłosić się pod tym postem. I to tyle ;)
Oczywiście będzie mi bardzo miło, jeśli ktoś postanowi zostać u mnie na dłużej i dołączy do moich obserwatorów :)

Jakby ktoś znał jakąś fajną stronkę z inspiracjami, fajnymi pomysłami czy blogami kulinarnymi (interesują mnie szczególnie słodkości :P) to będę wdzięczna, jeśli się nią podzieli ;)

Nie ma też żadnego lajkowania fanpejdżów... nie lubię takich rozdań, gdzie musem jest zalajkowanie czyjegoś profilu...a potem tylko pełno spamu na tablicy. 

Zgłaszać się można pod tym postem wg wzoru:

1) Banner - link
2) e-mail:
ew. 3) link:

bannerek:


Pozdrawiam ;)
Sandra

poniedziałek, 24 lutego 2014

Kulinarne podsumowanie tygodnia (1)

Postanowiłam, że wprowadzę na blogu taką właśnie serię :P
oczywiście, jeśli zdarzy się, że nic nie będę piekła w tygodniu, to wpisów nie będzie. Ale... to mało prawdopodobne ;)

Tak więc... co powstało w zeszłym tygodniu...?

Na początek: tarta budyniowa ze świeżym ananasem, mango i liczi. Ahh, trochę lata... 

Tutaj suflet czekoladowy. Trochę za długo go przetrzymałam w piekarniku i nie wyszedł do końca taki, jaki powinien wyjść.


 A tutaj Chlebek Watykański, czyli coś pomiędzy ciastem a chlebkiem :P wilgotny, słodki, przepyszny.
Z nim wiąże się taka historia, że zaczyn dostałam od sąsiadki, i codziennie dodawałam do niego dany składnik. Na końcu moja mama rozdzieliła powstałe ciasto na 4, z czego 3 oddałam rodzinie i innej sąsiadce (taka "tradycja"). Ten chlebek ma spełniać życzenia i przynosić szczęście.

Ahh, ciekawe, czy spełni moje największe marzenie... ?:)

A tu już murzynek mamci.

Pyszna czekoladowa panna cotta z sosem wiśniowym. Tak, tak, z torebki ;p ale wygląda fajnie, a smakuje jeszcze lepiej, więc chętnie wypróbuję jeszcze innych wersji:)

i najlepsze na koniec...

Cake pops w produkcji

i... gotowe cake pops <3




zapakowane...

a tu w formie bukieciku, świetny pomysł na prezent/dodatek do prezentu ;)

Ja moje cake popsy zrobiłam i zapakowałam z myślą o znajomej, która ma jutro urodziny. Mam nadzieję, że się ucieszy ;) cake popsy zrobiłam z tego przepisu, wyszło mi 27 sztuk, z czego 10 powędruje do znajomej ;)
użyłam ciastek typu markizy, a jako serka - mascarpone. Wyszły pyszne, b. słodkie.


Buziaki,
Sandra

poniedziałek, 17 lutego 2014

Słodkości ciąg dalszy...

Czyli zdjęcia, które obiecałam ;)
tu tort z masą z białej czekolady na urodziny przyjaciółki. Nie miałam pomysłu... wyszło więc na to, że google translate przetłumaczył "happy birthday" na język rosyjski (studiuje filologie rosyjska)

tu naleśnik polany sosem waniliowym.
a tu mniejsza i nieco zmodyfikowana wersja  Lemon Meringue Pie ;)
Czyli małe tartaletki z budyniem pomarańczowym. Osobiście bardziej przypadła mi do gustu wersja cytrynowa.

A tu... creme brulee. Już od dawna chciałam go zrobić, ale nie miałam kokilek. Upolowałam je ostatnio w Biedrze i przystąpiłam do działania :D


Dodanie laski wanilii daje cudowny smak prawdziwej wanilii. Mmmmm!  (przepis)
Tylko nie umiem zrobić cukrowej skorupki... :<próbowałam w mikrofali na funkcji grill, w piekarniku też, ale nic z tego nie wyszło... znając życie powinnam trzymać kokilki dłużej w piekarniku nad górną grzałką, ale w przepisie było napisane "kilkanaście sekund". Następnym razem zaryzykuję i potrzymam dłużej...

 No i na pewno wypróbuję creme brulee w wersji czekoladowej.

Tu beziki, bo zostało mi trochę białek.

Na dniach planuję zrobić suflety czekoladowe (ohh, kusi ta wypływająca czekolada na zdjęciach...) i tartę z liczi, kaki i ananasem. Ślinka cieknie na samą myśl. Kocham kaki i świeżego ananasa <3

sobota, 15 lutego 2014

Samorobne pralinki

Moje pierwsze pralinki...
Siedziałam nad nimi chyba z 5h. Na początku strasznie się zdemotywowałam, bo nie chciały wychodzić... ale zawzięłam się i je skończyłam. Było warto!
Jak już je udekorowałam i "usadziłam" na serwetce na paterze to wyglądały tak:

Resztę dnia chodziłam dumna jak paw :D


Zużyłam w sumie 2 mleczne czekolady, 1 białą i niecałą 1 gorzką.
W dodatku biała była z kawałkami ziaren kakaowych, bo zwykłej nie było w sklepie ;p

Moje pralinki nadziałam różnymi smakami:

1)Pomarańczą -> przepis

2) kremem a'la milky way -> teraz nie mogę znaleźć strony, z której brałam przepis, ale szło to tak (mierzymy w kieliszkach od wódki)

- 1/5 kieliszka cukru wanilinowego
-1 kiel. cukru białego
-3/4 kieliszka mleka
-1 łyżeczka margaryny
-1,5 kieliszka mleka w proszku

Cukry i margarynę rozpuścić w mleku, ostudzić. Dodać mleko w proszku, wymieszać. Gotowe :)
Krem jest b.słodki, ale mi chyba właśnie ten najbardziej przypadł do gustu. Ja zrobiłam krem z podwójnej porcji.

3) niecałym bananem + 1,5 dużej łyżki nutelli (rozgniecione razem)

było też kilka z suszoną ogródkową lawendą, ale to był niestety niewypał (w porównaniu do maślanych ciastek lawendowo-cytrynowych...)

Jako form użyłam foremek do lodu i specjalnych silikonowych foremek do pralinek.

Myślę, że w przyszłości pokuszę się na zrobienie takich pralinek jako prezent - wystarczyłoby je ładnie zapakować w papilotki i w ładne pudełeczko.
Sama bym chciała dostać taki prezent... bardzo cenię sobie rzeczy zrobione własnoręcznie :)

Generalnie to chciałam w dzisiejszej notce pokazać Wam więcej słodkości, które wykonałam w ostatnim czasie, ale mój internet strasznie się buntuje, także zrobię to następnym razem (o ile "pozwoli"...)

czwartek, 13 lutego 2014

Mam czapkę uszatkę! :)

Na początku: bardzo dziękuję za miłe słowa i porady pod poprzednią notką. Dziewczyny, jesteście wielkie! :*

A teraz przejdźmy do notki...
Może to trochę dziecinne... ale na pewno słodkie :) a ja uwielbiam wszystko, co słodkie i urocze...
Więc jak tylko zobaczyłam notkę Magdy o tym, że chciałaby się wymienić za tą czapkę, od razu napisałam - i ku mojej radości - Magda się zgodziła ;)
Wczoraj przyszła paczka, a w niej...

 






Choć czapka jest dla mnie trochę za duża, to i tak jestem baaardzo zadowolona (przynajmniej zakrywa uszy i jest ciepła ;))

W zamian Magda poprosiła mnie o koralikowo-szydełkową bransoletkę, najlepiej w niebieskościach.
A więc powstała... w kwiatki :)
 Do tego dorzuciłam jeszcze miętowo-czarną bransoletkę, herbatki i cukierasy, ale nie załapały się na zdjęcie.
więcej zdjęć miętowo - czarnej bransoletki możecie zobaczyć tutaj.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Moja pierwsza serwetka na szydełku...

Zabierałam się do niej kilka razy. Jak mi coś nie wychodziło to prułam i odkładałam...
...ale to ciągle za mną chodziło. Ze mną tak to zazwyczaj jest, że będę próbować, póki nie wyjdzie :D
no i w końcu coś tam wyszło! :)
Serwetkę robiłam na podstawie tutka z YT.
po usztywnieniu wygląda zupełnie inaczej, ale ja póki co za usztywnianie się nie biorę.



Myślę, że jak na pierwszą serwetkę, to wyszła naprawdę spoko :) oczywiście widzę błędy, jak zakończenie przy jednym listku (zamiast 6 podwójnych słupków (?) zrobiłam tylko 3), ale zauważyłam to już po skończeniu i odcięciu kordonka :P

Mam pytanko, co robicie z tym początkiem kordonka? Od którego "wszystko się zaczęło"? Po prostu odcinacie...?


Ahh, ale piękna pogoda dziś! może nawet wybiorę się na spacer... :) 
ileż ja bym dała, żeby już zima nie wróciła... 

piątek, 7 lutego 2014

Wymianka czekoladowa: podsumowanie

Jako czekoladoholiczka nie mogłam przegapić takiej wymianki ;)
Moją parą była Kasia (polecam zajrzeć i obejrzeć cuda, które potrafi zrobić)

Oto co Kasia przygotowała dla mnie:




3 cudowne, misterne serwetki :) + przydasie, słodkości, herbatki. Jak widać wyżej, z tą największą serwetką miałam problem, żeby jej w ogóle zrobić zdjęcie, taka jest duża :)

a to co zrobiłam ja dla Kasi:







Kasiu, dziękuję jeszcze raz za udaną wymiankę :)

wtorek, 4 lutego 2014

Lemon Meringue Pie

Czyli kolejny post z serii "co robię, żeby się nie uczyć" :D
Wczoraj wzięło mnie na zrobienie cytrynowej tarty. Kocham robić tarty... kojarzą mi się z latem ;)
Połączenie kwasku cytryny i słodkości bezy - mmm, pychotka!

Chociaż dzisiaj słonko świeci i pogoda piękna, to ciągle jest BIAŁO. i zimno. :<
tak bardzo chciałabym już wiosnę...

Tak więc... trochę lata w środku zimy...


przepis: KLIK

poniedziałek, 3 lutego 2014

Z serii: robię wszystko, byleby się tylko nie uczyć.

W środę czeka mnie ostatni (mam nadzieję...) egzamin, a ja co? Bimbam sobie :D
już chyba z pół roku temu siostra poprosiła mnie o 2 mulinowe bransoletki z imionami - dla niej i jej chłopaka.
No i kilka dni temu uznałam, że czemu miałabym ich nie zrobić TERAZ, w okresie sesyjnym :D
i tak oto powstały...




Miłego dzionka :D