niedziela, 27 maja 2018

Marynarskie klimaty

Zbliża się lato, więc twórczo wzięło mnie na nadmorskie klimaty (które w sumie mam codziennie :P)
Kolczyki robiłam długo, ale to dlatego, że przy robieniu drugiego zabrakło mi 1(!!!) sztuki granatowego koralika Fire Polish. I jak na złość, w sklepach internetowych, w których się zaopatruję też przez długi czas ich nie było...
a jak już wróciły, to byłam przeszczęśliwa, szybciutko zamówiłam i jak przyszły zabrałam się do roboty - nie lubię mieć zbyt wielu rozpoczętych projektów, bo później ciężko do nich wrócić.


Kolczyki są długie - mają 12,5cm długości, wyglądają bardzo efektownie.
W środku znajdują się niebieskie jadeity.


Obrączki na chwostach robiłam pierwszy raz. Trochę się ich bałam, ich zrobienie też mi chwilę zajęło, ale ważne, że się udało ;)


Z efektu jestem bardzo zadowolona. A Wam jak się podobają?

Wam życzę miłego wieczoru, a sama idę szykować się do pracy... Czekają mnie nocki - pierwsze, mam nadzieję, że będę się jakoś trzymać :D

niedziela, 13 maja 2018

Komplet ślubny

Dzień dobry w tę słoneczną niedzielę!
Chwilę mnie tu nie było... straciłam chęci do twórczego spędzania czasu, miałam jakiś kryzys...
Ale myślę, że już go zażegnałam. Taką mam nadzieję :)
i czuję, że brakowało mi koralikowania, więc ruszam z nowymi projektami.

Dzisiaj chcę Wam pokazać ślubny zestaw biżuterii. Kryształki Swarovskiego w rozmiarach 8 i 12mm w odcieniu fuchsia otoczone białymi koralikami toho. Wszystkie metalowe elementy wykonane są ze srebra.
Komplet składa się z kolczyków, naszyjnika oraz bransoletki.










Jak Wam się podoba? ;)
Robiłam jeszcze jeden komplet ślubny, ale w zupełnie nie-ślubnych kolorach (nieskromnie powiem, że wyszedł bosko!) Pokażę go Wam następnym razem ;)

Tymczasem - życzę Wam leniwego, niedzielnego wieczoru i pięknego, słonecznego nowego tygodnia!

niedziela, 15 kwietnia 2018

Słodkości (cz.25)

Witajcie :) daaaawno już nie było u mnie słodkiego posta... a trochę się tego uzbierało ;)
do rzeczy więc...
(mam nadzieję, że już jesteście po popołudniowej kawce? ;))

na pierwszy ogień - ciacho marchewkowe, najlepsze :)

W sam raz na zbliżające się, ciepłe, wiosenno - letnie dni - tarta cytrynowa ;)

Tę tartę robiłam już dawno, dawno temu - w ogródku miałam jeszcze porzeczki.
Spód to gotowe ciacho francuskie, krem - 2 rozpuszczone białe czekolady wymieszane z jednym mascarpone. Zrobiona w moment, równie szybko znika!


Kolejna tarta, i kolejny akcent kwiatowy - tym razem ukochana lawenda.
przepis tutaj - klik. Lekko zmodyfikowany - u mnie pod panna cottą konfitura wiśniowa, na wierzchu mango. Uwielbiam to nadzienie i kakaowy spód!


Tarta z kremem pattissiere i jabłkami - i chociaż krem nie zgęstniał tak jak powinien, to i tak była obłędna :)

Sernik limonkowy z bezową czapą - bardzo fotogeniczny, prawda? ;)


I na koniec... totalny odlot - tort bezowy bounty! Przepyszny!


No... posłodziłam, to uciekam :D
oczywiście - robić kolejne ciacho!
Słodkiego popołudnia!

sobota, 31 marca 2018

Jajeczka...

Jak co roku - ozdób wielkanocnych tworzę tyle, co kot napłakał... nie wiem, czym to jst spowodowane, ale jak ozdobię chociaż kilka jajeczek, to jest super.
W tym roku powstały dwa pastelowe, wykonane na akrylowych bazach:



Jak widać, łączenia zakryłam półperełkami:


Jest prosto, ale uroczo.
Oprócz nich ozdobiłam też kilka jajek sznurkiem lnianym, ale kiedyś już takie pokazywałam, więc nie będę się powtarzać :)

Życzę Wam spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych!

niedziela, 25 marca 2018

Wiosenne wianki

Hej hoo!
U Was też dzisiaj był taki piękny, słoneczny dzień?
Ciepły, wiosenny... :)
My wybraliśmy się dziś na spacer nad morze, tylu ludzi w jednym miejscu nie widziałam już dawno :p
Mam nadzieję, że wiosna się rozgości i zima już nie wróci.
Mam dość zimy i potrzebuję wiosny, zieleni i ciepła :P nawet jakieś takie humorki mnie ostatnio łapią...

No a w związku z wiosną (i świętami) powstały dwa wianki - jeden duży, drugi mały.


Duży będzie prezentem dla moich rodziców:


Natomiast mały już wisi na naszych drzwiach :)


Nigdy nie robiłam tego typu wianków i muszę nieskromnie przyznać, że efekt bardzo mi się podoba.
Kiedyś uznałabym, że sztuczne kwiaty są kiczowate i brzydkie, ale teraz - zmieniłam zdanie, bo niektóre czasem wyglądają jak świeże :)

Miłego przedświątecznego tygodnia!

niedziela, 18 marca 2018

Pastelowo - wiosenny wisior

Wykonany haftem koralikowym :)
Swój pierwszy wisior zrobiłam już dawno temu (klik), ale wiedziałam, że do tej techniki jeszcze na pewno wrócę...
Przedstawiam Wam mój drugi wisior. Tym razem sporo większy, we wiosennych kolorach :) w roli głównej - zielony jadeit.


Już nawet zdjęcia robię wiosenne...


i w słonku:



Jak Wam się podoba? :)
kolorki pewnie nie dla każdego - ja tam lubię pastele ;)

wtorek, 13 marca 2018

Sznurkowe love

W bawełnianych sznurkach zakochałam się już dawno temu. Jednak robiłam z nich tylko koszyki. Teraz przyszła pora na coś innego ;)
Do naszej kuchni wzięliśmy taborety "z drugiej ręki", więc ich góra była nieco zniszczona. Będąc w Ikei widziałam najprostsze "nakładki" za ok. 13zł, więc pomyślałam, że finansowo wyjdzie podobnie, jak zrobię sama, a efekt wizualny - o niebo lepszy. Zamówiłam więc sznurki i... do dzieła!


Widać na nich błędy, ale... są takie moje :)
Kolor mają miętowy, intensywniejszy niż na zdjęciach. Nie chciały współpracować przy kiepskim świetle ;)



Nakładki na taborety zgłaszam do wyzwania skandynawskiego w AP:

Ale aleee, żeby nie było... 
koszyki też powstały ;)
Na początku kupiliśmy do łazienki najprostszy zestaw 3ech pudełek - z czegoś a'la wiklina. 
Te pudełka miały wieczka z kulką u góry - pewnie już nie raz je widziałyście, bo są bardzo popularne.
Mnie jednak zaskoczyła ich bardzo słaba jakość, więc... dostały się królikowi, który był przeszczęśliwy mogąc je sobie rozgryzać na części pierwsze :D
ja za to zrobiłam zestaw sznurkowych pudełek, które sprawdzają się dużo lepiej, no i oczywiście - są dużo ładniejsze.


Widoczna jest różnica w kolorze pomiędzy największym a dwoma mniejszymi - wynika to z innej partii sznurków.


Potrzeba mi jeszcze było jakiejś ozdoby do salonu na ścianę...
Padło na makatkę :) znalazłam fajny kursik na Dawandzie. Spacerek do lasu po kijek, chwila zaplatania - jest i ona :)


Co prawda jest dosyć mała, a ściana jest wielka - ale trzeba przyznać, że jest wyrazista. Do tego ten kijek... wygląda to nieco rustykalnie :)
Uwielbiam na nią patrzeć!

Na szafce pod telewizorem zrobiłam sobie kącik kwiatowy - z czego dobrych kilka kwiatów kupiłam w przeciągu ostatnich 2óch tygodni, bo uznałam, że brakuje nam kwiatów. Mam tylko nadzieję, że nie umrą - nie mam zbyt dobrej ręki do kwiatów, ale przede wszystkim - mamy mało oświetlone mieszkanie i to jest coś, o co się boję.
Chcemy też kupić jakiegoś duuużego kwiata, bo mamy jeden niezagospodarowany kącik.
Może możecie polecić jakiegoś kwiata, który nie potrzebuje dużo światła?

Ależ mi wyszła długa notka :D jak nie ja ostatnio...
no to Wam jeszcze powiem, że jutro mam pierwszy dzień w nowej pracy.
W ciągu ostatniego roku skończyłam studia i właściwie dopiero zaczęłam pracować, byłam w kilku miejscach - zazwyczaj odchodziłam ze względu na warunki, kiepską umowę, niestabilność...
teraz mam już mieć umowę o pracę, w dużej firmie, a sama praca jest związana z moimi studiami - także mam nadzieję zostać tu na długo :) trzymajcie kciuki!

dość moich wywodów. Miłego popołudnia i wieczoru dla Was :)