sobota, 18 lutego 2017

Podaj dalej - podsumowanie

Kochane moje, bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa, radość i gratulacje! :*
Czytając te wszystkie komentarze unosiłam się jeszcze wyżej nad ziemię :)

Z racji wczorajszego dnia kota, dzisiaj będzie częściowo kocio ;)
a chodzi o podaj dalej, które ogłosiłam u siebie dosyć dawno, bo we wrześniu. Na podstawie wskazówek wysłałam do dziewczyn takie drobiazgi:

do kgosi powędrowały dwie filcowe podkładki pod kubeczki





oraz dwie pary kolczyków (wkrętki i wiszące):



Natomiast do Czarnego Kota powędrowała dziecięca podusia (moja pierwsza styczność z maszyną i powiem szczerze, że wyszło ładnie i jestem z niej bardzo zadowolona ;))


Oraz zielony koszyczek zrobiony z Hooked Zpagetti
(zdjęcie dość... wiosenne - w tle kwiaty... ahh, jak bym chciała już wiosnę!)

Do każdego zestawu dorzuciłam trochę przydasi, coś słodkiego oraz herbatki, ale nie robiłam już zdjęć. Z tego co wiem, to dziewczynom upominki przypadły do gustu, co mnie bardzo cieszy :)

Udanego weekendu!

poniedziałek, 13 lutego 2017

Błyszczące, eleganckie kolczyki

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać stonowane, ale błyszczące kolczyki. Do ich zrobienia użyłam kryształków Swarovski rivoli Black Patina 8mm i Silver Patina 12mm. Do tego Toho Galvanized Aluminium oraz Opaque Jet. Bigle srebrne diamentowane.




Ciężko uchwycić efekt Patiny, szczególnie jeśli się je oplata koralikami. 

Kolczyki zgłaszam na wywanie "niech się błyszczy, niech się mieni" w KTM


A tak poza rękodziełem...
Muszę się Wam pochwalić!


od dwóch dni jestem... narzeczoną!
Latam ze szczęścia... ;)

wtorek, 31 stycznia 2017

Kocyk temperaturowy #1

Cześć kochane! :)
Na początku tego roku trafiłam na super wyzwanie na Blogu Twórczych Mam - mianowicie kocyk temperaturowy. Chodzi o to, że codziennie spisuje się temperaturę i zgodnie z nią robi jeden element/rząd kocyka przez cały rok. 

A że pod koniec zeszłego roku kupiłam sobie zestaw szydełek z Chin (za około 10 zł :D), a i od jakiegoś czasu chciałam się nauczyć robić kwadraty babuni, to uznałam, że połączę to wszystko ze sobą ;)

Co prawda wiąże się to ze sporym kosztem jeśli chodzi o wełnę, bo jednak nie ukrywajmy - na taki koc potrzeba jej dużo, ale... ja sobie to rozłożyłam na "raty" i póki co kupiłam tylko chłodne kolory ;)
Koc robię z włóczki Yarn Art Jeans.

Za namową koleżanki postanowiłam zmienić koncepcję i zamiast jednokolorowych kwadratów dodatkowo otaczam je białą ramką (dzięki Dominika! Teraz jestem w 100% zadowolona z efektu ;))
Moje włóczki przyszły dopiero 15 stycznia, ale udało mi się nadgonić czas. Oto efekty z całego stycznia:





Elementy nie są pozszywane ze sobą, to jest ten moment, którego się boję... Ale ustaliłam sobie koncepcję, że będę je zszywać poziomo jak uzbiera się odpowiednia liczba elementów, a pionowo dopiero pod koniec roku.

Jeśli jesteście chętne, żeby dołączyć, zapraszam tutaj:
temperaturami ze stycznia mogę się podzielić :)

Pozdrawiam serdecznie :)

czwartek, 19 stycznia 2017

Delikatnie i kobieco...

Przedstawiam Wam prosty, cieniowany komplet zrobiony na zamówienie.




Do kompletu zrobiłam jeszcze kolczyki w kształcie prostych "patyczków", jednak były robione jako ostatnie i nie miałam możliwości zrobić dobrych zdjęć, więc odpuściłam.
Do bransoletki doczepione jest srebrne serduszko.

Ogółem komplet jest prosty, ale coś w sobie ma... bardzo mi się podoba, jest dość uniwersalny - będzie pasował zarówno na codzień, jak i od święta.

Miłego weekendu :)

czwartek, 12 stycznia 2017

Gąsienica i jeż

Czyli istny zwierzyniec ;)

bransoletki zrobione na 2 lekcję trzeciego etapu kreatywnego szydełka.
Gąsienicę chciałam zrobić już dawno, ale brakowało mi motywacji.
Ta lekcja mnie zmobilizowała ;)
najpierw chciałam zrobić taki fajny zygzak - ale źle nawlokłam sekwencję. I to nie raz - a kilka razy... więc kilka razy odcinałam i zaczynałam od nowa... aż w końcu skończyła mi się cierpliwość, rzuciłam ją w kąt i powiedziałam sobie, że do tego wzoru nie wrócę. Ogólnie bardzo mnie to zdemotywowało...


Ale że się zadeklarowałam, no to musiałam jakąś gąsienicę zrobić...
Doszłam do wniosku, że nie mam żadnej (!) szarej bransoletki, a ostatnio noszę dużo szarych ubrań, to gąsienica będzie prosta, szaro-czarna.





I nawet jestem zadowolona z tego, jak wyszła :)

Ale jeszcze bardziej jestem zadowolona z miedzianego jeżyka - bardzo mi się podoba ten efekt! Do jego zrobienia użyłam toho 11/0 i rizo :)





Robi się go nieco mniej przyjemnie niż zwykły sznur, ale warto! Jest też sporo cięższy. Ale efekt wynagradza!
Na pewno zrobię jeszcze takie w innych wariantach kolorystycznych, już widzę oczyma wyobraźni złotą, srebrną i hematytową ;)

Szaraczka i jeżyka zgłaszam tutaj:

No i wszystkie 3 lekcje za mną ;) bransoletki z dzisiejszego posta robiłam pierwszy raz, zatem...

miedzianego jeżyka zgłaszam jeszcze tutaj:

buziaki!

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Pudełka vintage

Pozostając w temacie decu - dzisiaj chciałam Wam pokazać dwa pudełeczka w klimacie vintage.
Pierwsze jest wykonane ze sklejki (i już wiem, że więcej pudełek ze sklejki ozdabiać nie będę, bo są zbyt słabe)
Oba mają w sobie kolor różowy - pierwsze w przeważającej części...




... natomiast drugie bardziej jako dodatek. Może nie widać tego na zdjęciu, ale skrzyneczka jest pomalowana na jasny odcień szarości, koronka jest brudno-różowa.


Okrągłe pudełeczko zostało ze mną, to w różyczki było zrobione na wymiankę.
Ogólnie pod koniec 2016 roku ozdobiłam tyle skrzyczeczek, że chwilowo mam ich dość i odpoczywam od decu ;)

Udanego tygodnia wszystkim życzę!

środa, 4 stycznia 2017

Niciarka decoupage

Witam Was zimowo :) 
U Was też takie zamiecie?
szkoda, że taka pogoda przyszła do nas teraz, a nie w święta.

Dzisiaj dla odmiany decu, coby trochę odpocząć od koralików ;)
pudełek natworzyłam sporo, więc będę je sukcesywnie pokazywać.

Już jakiś czas temu miałam okazję wykonać w ramach wymianki niciarkę. Zainteresowana osoba wysłała mi "surową", a moim zadaniem było ją ozdobić. Z efektu jestem bardzo zadowolona :)


Było z nią sporo roboty - najpierw musiałam ją rozebrać na części pierwsze, zetrzeć lakier... no a potem jazda - farba, serwetki, lakier... a na samym końcu złożenie - miałam wielką satysfakcję jak dokręciłam ostatnią śrubkę - zarówno przez efekt końcowy, jak i świadomość że "wreszcie" koniec :D

Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się pomalować na ciemno te "deseczki" spinające poszczególne piętra. Gdyby nie to, wszystko zlało by się w całość i wyszłoby mdło.


W środku też nakleiłam kilka motylków :)



a Wam jak się podoba? :)