piątek, 12 sierpnia 2016

Nadrabiam zaległości

Czas na nadrobienie wymiankowych zaległości :)
na początek - wymianka z MruMru. Napisałam do Magdy, bo bardzo spodobały mi się jej szydełkowe zakładki - a najbardziej (oczywiście) ŻABA ;)
Zobaczcie, co dostałam (wszystko ślicznie zapakowane)





oprócz żabki dostałam także zakładkę - kwiatka i etui na chusteczki

i mega oryginalną bransoletkę :)

Mnie Magda poprosiła o kolczyki - podała "modele", które jej się najbardziej spodobały, ustaliłyśmy kolory (nasycone), i do Magdy poleciała taka paczuszka:

i zbliżenie na kolczyki (sutaszowe już kiedyś pokazywałam)
Rivolki są na srebrnych sztyftach z kuleczką.

Następna wymianka - z Klaudia Zośka - odbyła się w ramach grupy wymiankowej na fb:
ja dostałam śliczne folkowe poduchy (które stały się prezentem)

natomiast odemnie poleciała herbaciarka w groszki.

Wymieniałam się także z Koraletką - poprosiłam o komplecik biżuterii (prawda, że przepiękny? ;))
odemnie poleciały naszyjniki malowane farbami Pebeo, które już pokazywałam na blogu.

Wszystkim dziewczynom jeszcze raz dziękuję - wymianki zaliczam do udanych. Oby jak najwięcej takich! ;)

niedziela, 7 sierpnia 2016

Garść prywaty...

Dawno takich postów nie było... kiedyś pisałam je regularnie. 
Bardzo lubiłam je też czytać u innych - ale też mam wrażenie, że jest ich mniej.
Tydzień temu wróciłam z "wakacji" (w cudzysłowie, bo wakacje mam dalej ;))
Odwiedziliśmy rodzinnie Słowenię i Chorwację, przejazdem także inne kraje...

Przed wyjazdem zobaczyłam piękne zdjęcia ze słonecznikami u Happy Place, a także na stronie National Geographic - prezentowali zdjęcia z podróży po Austrii, na których były między innymi niesamowite pola tych słonecznych kwiatów.
Kocham słoneczniki i już dawno marzyło mi się zobaczyć takie pole z bliska - słoneczniki sięgające po horyzont... marzyło mi się wejść w takie pole i uparłam się, że jeśli gdzieś po drodze będziemy je mijać - koniecznie musimy się zatrzymać. I padło właśnie na Austrię - a dokładnie północ tego kraju, gdzie pól słoneczników było naprawdę dużo. Nie wszystkie jednak były ładne - część miała smętnie zwieszone głowy, żółte płatki gdzieś pouciekały...

Za to my trafiliśmy chyba na najpiękniejsze pole na świecie - kwiaty były ogromne, przepiękne!  (większe ode mnie, a mam ponad 1,7m)
Były to dwa pola rozdzielone drogą. I w tle wiatraki...
Dość sielski widok :)
Najchętniej to bym sobie tam usiadła... i podziwiała godzinami.
Niestety byliśmy bardzo ograniczeni czasowo, więc na polu spędziliśmy dosłownie 5 minut...
Mimo to byłam naładowana pozytywną energią na cały dzień - w końcu spełniłam swoje małe marzenie!
A do tych zdjęć będę wracać - na przykład zimą, gdy za oknem będzie prószył śnieg...





Pozostając w Austrii - urzekł nas "winogronowy" przystanek autobusowy w jakimś małym miasteczku:

A teraz mały przeskok - już Chorwacja - Jeziora Plitwickie.
Bardzo się nastawiłam na ten wypad... po wejściu się rozczarowałam - nie spodziewałam się aż takich tłumów ludzi...
Odebrało mi to całą radochę związaną z podziwianiem widoków. Na szczęście jak już przeszliśmy kilka kilometrów, to zrobiło się "luźniej", i można było swobodnie się przemieszczać :)
(na zdjęciu już tylko garstka ludzi, bo było robione z "końca trasy", a godzina była dosyć późna ;))

Wszędzie wokół piękna, nasycona zieleń i kontrastująca z nią wręcz niebieska woda... jeziora, wodospady - coś pięknego, warto zobaczyć!



I na tym zakończę moją małą fotorelację.

Jeśli chodzi o rękodzieło, to coś tam sobie dziubię, ale...
w mojej głowie rodzą się wątpliwości - jak wiecie, tworzę w wielu technikach. Ale właściwie w żadną się nie zagłębiam...
"Jak się robi wszystko, to tak naprawdę nie robi się nic"
i zastanawiam się nad sensem tego mojego tworzenia...

tworzyć na pewno będę tak czy siak - bo daje mi to radość i możliwość "oderwania się". Mam tylko nadzieję, że te wątpliwości przestaną mnie nachodzić :)

Życzę Wszystkim udanego tygodnia - i więcej słonka, bo nie wiem jak u Was - u mnie chłodno i wietrznie... (co to za lato?!)

Buziaki!

środa, 20 lipca 2016

Ślubne klimaty - ciąg dalszy

Witajcie!

Jakiś czas temu dostałam zamówienie na ślubną herbaciarkę - pierwszą wersję możecie zobaczyć tutaj (uzupełniona w gadżety).

A oto ona, w klimatach retro:







Pudełko zgłaszam na dwa wyzwania:



Jak Wam się podoba?
Według mnie taka herbaciarka to świetny pomysł na oryginalny prezent ;) pewnie jeszcze niejedną taką zrobię - w najbliższym czasie szykują się 2 śluby :)

Ogólnie u mnie ostatnio wariactwo... 
Zakończyłam pracę, ale ciągle jestem w ruchu. Póki co pakuję się na wyjazd :) już nie mogę się doczekać!

Chciałabym jeszcze podziękować kilku wspaniałym osóbkom za pamięć i urodzinowe niespodzianki - jesteście kochane! :)

Uli K.
za śliniaczek :D, notesik idealny do torebki, słodkie notesiki i resztę drobiazgów


Ewie - Hubce
 za przepiękną, wielowarstwową kartkę (WOW!), biżutki i resztę drobiazgów :)


  
Agnieszce - dobrywiatr
za uroczą kartkę i krzemień pasiasty, który jest kamieniem optymizmu ;)
(swoją drogą - kartki od Ewy i Agnieszki są do siebie bardzo podobne jeśli chodzi o "klimat" ;))

Dostałam też piękne, kolorowe kwiaty od rodziców...


Przesyłam wszystkim uśmiech ;)
 Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 26 czerwca 2016

Ślubne kartki - haft matematyczny

Hejka! Pojawiam się i znikam, ale... niedługo sytuacja powinna wrócić do normy, ale o tym opowiem może innym razem.
Póki co - chciałam Wam pokazać dwie karteczki ślubne wykonane haftem matematycznym.
Mi osobiście bardzo się spodobały i na pewno powstanie takich więcej ;)
szczególnie, że ten rok wyjątkowo obfituje w śluby wśród znajomych czy rodziny.





Wyglądają bardzo elegancko i nieco nietypowo - aż mnie świerzbią ręce żeby znowu coś wyhaftować, ale aktualnie nie mam możliwości :P

A jak Wam się podobają takie karteczki? :)

Udanego tygodnia wszystkim życzę!

niedziela, 12 czerwca 2016

Słodkości (cz. 18)

Bo już dawno słodko nie było - a powinno być!
Więc dzisiaj nadrabiam... Mam nadzieję, że Was nie zemdli ;)

Let's go!

Na początek sernik z musem czekoladowym - bardzo reprezentacyjny, prawda? :)



Szybciutka tarta z truskawkami - polecam, ale trzeba dopilnować, aby siedziała w lodówce. W tempetarurze pokojowej w niedługim czasie robi się z niej zupa :P

Słynny Dacquise - próbowałam podobnego na komunii i obiecałam sobie, że sama go zrobię. I nie żałuję - na pewno powtórzę ;)

Trochę obawiałam się daktyli, ale w kremie pięknie zmiękły i były pyszne :)

Porzeczkowiec - wykorzystałam domowy dżem porzeczkowy, ciacho wyszło rewelacyjne :) wysokie, no i duża blacha - a przy dużej rodzinie to się ceni!


Tutaj zwykły tort na bazie śmietany... gwoździem programu jest czekoladowy płotek :)

Deser ze zblendowanym mango i nasionami chia:


I takie tam... małe podsumowanie... ;)
źródło

Buziaki!