wtorek, 4 marca 2014

Kulinarne (i nie tylko...) podsumowanie tygodnia (2)

W zeszłym tygodniu nie piekłam dużo, dokładniej - tylko 2 torty na zamówienie znajomej. Dokładniej był to tort boisko na urodziny jej taty, i tort z różyczkami na urodziny mamy.

A wyglądały tak:

 Tort boisko - tym razem zamiast galaretki zabarwiłam krem na zielono. i ta wersja jest dużo bardziej estetyczna, no i dużo bardziej mi się podoba :)
 Dla porównania - wersja z galaretką -> mój "najpierwsiejszy" :D tort, robiony 3 lata temu.
A tu drugi tort, ogólnie nie jestem z niego zadowolona - różyczki do niego nie pasują :( jednak z masą cukrową prezentowałyby się 100x lepiej. Lepiłam je z marcepanu.

I na koniec kulinariów, rolada brokułowo-pieczarkowa z serem i papryką, z ciasta francuskiego. 
Mama mnie poprosiła o zrobienie jej - pieczarki były już wcześniej usmażone, a brokuły ugotowane na parze, więc tylko zmieszałam to ze sobą, posypałam duuużą ilością startego sera, doprawiłam i położyłam plasterki papryki na wierzch. Potem zawinęłam w gotowe ciasto francuskie i do piekarnika. pyyycha ;)


A teraz kilka niekulinarnych akcentów z ostatnich tygodni...

książkowe:
fragment "Ślubu" Nicholasa Sparksa:

Fragment, a raczej 2, z książki Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion"

cała prawda o niemieckim... :D

No i tu piękne zdanie...

A teraz będzie kocio.
Przedstawiam Wam Królową Pućkę, cudowną Brytyjkę mojej przyjaciółki. Chyba żaden inny kot nie potrafi patrzeć tak spode łba... (niestety nie złapałam tego na zdjęciu ;p)


A tu już jej współlokator, Gilbert :D śmiejemy się, że wygląda jak skrzyżowanie nietoperza z kotem - przez te uszy ;)

A tu moja kotka... kosmici atakują! ;)

Nooo dobra... jeszcze trochę kulinarnie...

Jak zobaczyłam tą czekoladę w sklepie, i zaczęłam ją oglądać, mój luby podszedł, zabrał mi ją z rąk i poszedł z nią do kasy :D na zimno nie chciałam pić, no a póki co dałam sobie bana na czekoladę, więc... czeka na zły dzień :D

A tu (znowu) czekolada :D historia bardzo podobna do tej wyżej ^^ z tym, że ta została bardzo szybko zjedzona... :D (chociaż i tak o dziwo nie w jeden dzień :D)

+ zapomniałam się pochwalić! Zdobyłam I miejsce w wyzwaniu fotograficznym u Panny Pikotki :)
Wybrałam sobie książkę "masz wiadomość", a paczce znalazłam jeszcze 2 inne książki, w tym... jak widać, o czekoladzie :D w środku jest jej historia i sporo przepisów.
I jak ja mam ograniczyć czekoladę... ;p
i do tego śliczna czarno-czerwona bransoletka.

Pozdrawiam wszystkich ciepło ;)

6 komentarzy:

  1. Tort boisko jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Torty wyglądają super. W obecnej chwili oba bym bardzo chętnie wciągnęła :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem straszną kociarą, więc koty mnie urzekły, ale co tam koty, kiedy widzę tort! To boisko, ulepszona wersja jest totalnie genialne, wow!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak u Ciebie słodko :) Te torty wyszły Ci fantastycznie :) Nie wiem czemu się czepiasz tego okrągłego,jak dla mnie to te różyczki idealnie rozświetlają tego torta :) Nie żebym się mądrzyła ;) ale boki tortu można obsypać rozkruszonymi herbatnikami albo po prostu oszprycować w całości ...też fajnie wygląda :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne torciki! :) Galaretkowe boisko bardziej podoba mi się kolorystycznie :D

    OdpowiedzUsuń