czwartek, 11 czerwca 2015

Tenisówki w pokemony i wazonik

Cześć i czołem ;) piękny dzień się zapowiada - jest cieplutko, świeci słońce... ;)
ja już od tygodnia mam wakacje (yaaay!) i korzystam z nich ile mogę - lenię się i tworzę :)
powoli będę musiała wziąć się za pisanie pracy inżynierskiej... ale... no, jeszcze przynajmniej kilka dni luzu potrzebuję :P

Już dosyć dawno moja przyjaciółka zapytała, czy pomaluję jej tenisówki. Kilka lat temu malowałam ich bardzo dużo :) zgodziłam się, ale uprzedziłam, że trochę to potrwa - chciałam najpierw uporać się z egzaminami na uczelni.
W końcu się za nie zabrałam - przyjaciółka zażyczyła sobie mieć na tenisówkach pokemony:




Całość - od konturów po wypełnienie - malowałam patyczkiem do szaszłyków :D cierpię na niedobór pędzli... zresztą nawet cienki pędzel by się z tym nie uporał, bo potrzebne było coś sztywnego. Trzeba sobie radzić :D zresztą bardzo dobrze mi się malowało patyczkiem. Z efektu końcowego zarówno ja jak i przyjaciółka jesteśmy zadowolone ;) czego chcieć więcej?

W ostatnim czasie ozdobiłam też butelkę - mój chłopak kupił niedawno wodę w szklanej butelce i SAM zaproponował mi jej wykorzystanie - aż byłam zdziwiona :) ale butelka faktycznie była ładna i szkoda jej było wyrzucać.
Zainspirowana wazonikami Miętowego Stolika postanowiłam ozdobić butelkę w taki właśnie sposób.



Efekt koncowy bardzo mi się podoba - taki sznurek ma niezwykły potencjał!

Ja uciekam tworzyć - muszę wywiązać się z prywatnych wymianek ;)
Miłego dnia!

niedziela, 7 czerwca 2015

Słodkości (cz. 13)

W ten piękny, słoneczny dzień chciałabym Wam pokazać moje ostatnie wypieki ;)

Pyszna, lekka tarta kokosowa (przepis - klik)

biała Pavlova z owocami (miałam zrobioną większą niż zawsze, a i tak rozeszła się w mig :)) klik

znowu zagościło u mnie ciasto szpinakowe :)

a tutaj coś typu sernik na zimno - roboty mojej mamci :)


flapjack - czyli domowe batoniki musli :) tu w wersji z płatkami kokosowymi i suszonymi bananami (mniam)! klik
swoją drogą czytając składy niektórych batoników "musli" można się załamać... a tu przynajmniej wiem co jem :)

Gdy znowu uzbierała mi się odpowiednia ilość białek, postanowiłam znowu zaryzykować i zrobić inną wersję Pavlovej (robiłam już kiedyś czekoladową). Tym razem padło na kawową... i chociaż była dobra (a ja nie lubię kawy ;)), to z mamą zgodnie twierdzimy, że najlepsza jest jednak zwykła, biała Pavlova :)
klik

sernikobrownie z musem truskawkowym -mmm...
klik

I na koniec - tartaletki kokosowe :) obłędne - krem jest lekki, delikatny... uwielbiam! Na pewno powtórzę :) klik

Buziaki!

czwartek, 4 czerwca 2015

Prezenty dla czerwcowych solenizantek.

Czyli wymianki urodzinowej odsłona kolejna.

Oto co poleciało odemnie dla Kingi:

rameczka ozdobiona modelinowymi słodkościami, bo pod którymś postem z podobną Kinga pisała, że chciałaby taką dostać :) więc postanowiłam to wykorzystać.



Mam nadzieję, że się spodobała ;)
do tego bransoletka w kolorach, które Kinga lubi :)



A tutaj drobiazgi dla Beaty:


sutaszowy komplecik biżuterii (kolczyki+wisiorek)



Powiem szczerze, że miałam mały problem, co by tu przygotować dla Beatki :) bo tworzy w tak wielu technikach, że ciężko było mi zrobić coś innego (lubię robić i dostawać prezenty w technikach, w których sama nie potrafię tworzyć/osoba obdarowana nie tworzy)
Na początku w informacjach odnośnie wymianki Beata pisała, że chciałaby dostać coś z sutaszu/frywolitki, bo nie potrafi tworzyć w tych technikach. "Śledziłam" ją od jakiegoś czasu i zauważyłam, że frywolitkę ma już opanowaną, a w sutaszu też już zrobiła pierwszą pracę :) to się nazywa tempo!
Mimo to postawiłam na sutaszowy komplecik i dostałam informację, że bardzo się spodobał - ogromnie mnie to cieszy!

Ha - a następna w wymiance urodzinowej jestem... ja :) już się nie mogę doczekać :)

U mnie dosyć chłodno - wieje wiatr :( ale w sumie nad morzem to nic nowego... mimo to czuję jakiś niedosyt, jest już czerwiec, a jest chłodno... w maju też było... mimo, że słonko świeci.
Ah ta pogoda...

Życzę Wam udanego, długiego (albo i nie ;)) weekendu!

piątek, 29 maja 2015

Karteczki

Witam Was w ten piękny, słoneczny piątek :) w ostatnim czasie zgromadziło mi się trochę karteczek... nie są na wysokim poziomie, ale cieszę się, że ciągle robię nowe i powolutku rozwijam się i w tej dziedzinie :)

karteczka dla cioci i wujka z okazji 20 rocznicy ślubu, jak widać :) babcia jeszcze wkleiła do środka serduszek różowe kwiatki, bo jej czegoś brakowało (niestety nie mam zdjęcia)

tutaj karteczka z okazji 80 urodzin babci mojego lubego. Ponoć bardzo się spodobała - niesamowicie mnie to cieszy :) ale na następny raz nie będę już robić kartek w takim formacie (kartki od zeszytu), bo jest za dużo miejsca do zagospodarowania - przynajmniej jak na moje obecne możliwości.

Miałam też przyjemność być świadkiem bierzmowania mojej kuzyneczki :) z tej okazji powstała taka karteczka...

tej chyba nie muszę przedstawiać :)
(kwiatka na szydełku też zrobiłam sama)

W najbliższą niedzielę na moim "osiedlu" odbędą się 3 komunie, z czego w jednej będę uczestniczyć. Z tej okazji dla komunikantów powstały takie karteczki:



Wszystkie wzory na haft matematyczny znalazłam w otchłaniach internetu.

Jak widzicie, większość kartek powstała właśnie w tej technice - wg mnie takie karteczki są bardzo eleganckie :)

Ja zmykam robić notatki - kongo na uczelni już się zaczęło, ale część już szczęśliwie za mną :)
no a poza tym... trawa sama się nie skosi :)

Buziaki, udanego weekendu!

niedziela, 24 maja 2015

Moja cytrynka + dmuchawce

Jakiś czas temu, gdy prezentowałam Wam doniczkę, pokazywałam Wam też moją cytrynkę.
Teraz przedstawiam Wam ją oficjalnie ;)
niestety nie wiem dokładnie, ile ma lat - nie zapisałam sobie, kiedy ją posadziłam (ubolewam do tej pory), ale podejrzewam, że ma z 8-9 lat.


Jest moją ukochaną roślinką, i właściwie jedyną - kiedyś namiętnie sadziłam pestki, miałam jeszcze m.in. mandarynki i awokado... niestety, przy moim bardzo skromnym podlewaniu umarły.
Ale ta jedna jedyna mimo nieciekawych warunków (rzadkie podlewanie i pokój od strony południowej - latem jest okropnie gorąco), zaaklimatyzowała się.
Jest niesamowita - wystarczy lekko potrzeć listek i czuć orzeźwiający, mocny zapach cytryn. Kiedyś w sklepie próbowałam potrzeć listek szczepionej cytryny - nie miał żadnego zapachu...
Ubolewam, że nigdy nie będzie miała owoców i skrycie marzy mi się większe owocujące drzewko... ale jak ostatnio widziałam cenę, to mi się odechciało - drzewko max. 1,5m (fakt, cytryny miało duże) - 850zł...
Moją cytrynkę zgłąszam na Wyzwanie AP - "sadzimy roślinki".

Przechodząc do następnego wyzwania... 
Poniższe zdjęcie zgłaszam do wyzwania AP - Fotogra: "dmuchawce,latawce,wiatr"



Ogólnie zauważyłam, że na dmuchawcach siadają takie oto owady...

Ale zazwyczaj na jednym dmuchawcu siedział jeden, a na tym chyba z 8 :D co chwilę dochodził jakiś nowy...

+ inne kadry ze spacerku :)



No i wzięłam się za balkonowy ogródek... nigdy nie ciągnęło mnie do takiej roboty, aż tu... bach, nagle mi się chce! Szok :) 
Mama posadziła 3 doniczki truskawek, w tym dwie wiszące...


Ja dorzuciłam jedną doniczkę mięty :)

oprócz tego mam jeszcze jedną doniczkę mięty (inna odmiana), oraz melisę i oregano (zaczynam kompletować ziółka :))

Z mamą bardzo spodobał się nam patent na kwietnik z palety - przy pomocy taty powstało takie coś:

Jak widać - jeszcze niedokończone ;)

Na dniach byłam pozbierać trochę pokrzywy - oczywiście się pokłułam :) teraz się suszy... będzie herbatką :) już w zeszłym roku chciałam nazbierać trochę pokrzyw, ale oczywiście zanim się za to wzięłam to już dawno kwitły... cieszę się, że tym razem udało mi się zmobilizować! :)

U mnie dzisiaj pięknie słonecznie :)
życzę Wam udanej niedzieli!

czwartek, 14 maja 2015

Paczuszki dla majowych solenizantek

Czyli kolejne prezenciki w wymiance urodzinowej :)

Dla Bożeny przygotowałam taką paczuszkę:


Biżuteria: kolczyki i wisiorek oraz modułowa bransoletka




A taką dla Teresy:



Biżu: bransoletki i małe, sutaszowe kolczyki 



Paczuszki dla czerwcowych solenizantek już się tworzą, mam nadzieję, że i one będą zadowolone ;)