Czyli pozostajemy w ślubnej tematyce ;)
Całkiem niedawno moi rodziciele obchodzili zacną, 25 rocznicę ślubu. Już dobrych kilka miesięcy wcześniej wymyśliłam sobie, że zrobię dla nich album ze zdjęciami... Może i pomysł oklepany, ale kto im taki album zrobi, jeśli nie dzieci? To my mamy najlepszy dostęp do albumów ;)
Całkiem niedawno moi rodziciele obchodzili zacną, 25 rocznicę ślubu. Już dobrych kilka miesięcy wcześniej wymyśliłam sobie, że zrobię dla nich album ze zdjęciami... Może i pomysł oklepany, ale kto im taki album zrobi, jeśli nie dzieci? To my mamy najlepszy dostęp do albumów ;)
Tak więc powolutku kompletowałam zdjęcia, zarówno te z komputera, jak i te z albumów (skanowałam). Przyszedł czas wywoływania - suma sumarum wywoływałam je 2 razy.
Może się wydawać, że zrobienie takiego albumu zajmie niewiele czasu. Nic bardziej mylnego (przynajmniej w moim przypadku...)
Zanim wszystko dobrałam tak jak mi pasowało, ponaklejałam, ozdobiłam środek to minęło mnóstwo czasu.
A oto jak się prezentuje:
Jest całkiem spory - 25x25cm
Wykorzystałam w nim haft wykonany przez Anielique
Na tył nakleiłam tylko kartkę w kwiatki, coby nie było tak pusto i biało
W środku naklejałam po 2 zdjęcia na stronę. Najchętniej na każdą najpierw nakleiłabym ozdobną kartkę, jak ta wyżej - ale doszłam do wniosku, że zbankrutowałabym - musiałabym zamówić 22 takie kartki, a to całkiem spory wydatek. Dodawałam więc komentarze (najczęściej stempelkami/wycinankami) i tekturki.
Tutaj przykładowa strona - mówiąca o mej skromnej osobie :D
(komentarz dotyczy grzywki - nie wiem, czy dobrze to widać na zdjęciu ;))
tutaj ja z sisterką :D
W środku znalazło się sporo "głupich" zdjęć - czyt. na przykład takich z głupimi minami ;)
ale wychodzę z założenia, że takie zdjęcia są najlepsze - po latach przeglądając je buzia sama się śmieje!
I faktycznie - jak rodzice oglądali ten album podczas imprezy, wywołał sporo śmiechu ;)
Warto było włożyć w niego tyle czasu - dla mnie jako początkującej scraperki (o ile mogę w ogóle tak siebie nazwać :o) ten album był niezłym wyzwaniem... o ile już skończyłam okładkę, to musiałam np. podoklejać zdjęcia, o jednym bardzo ważnym zapomniałam i musiałam np. jedno wyrwać i zastąpić innym... potem, właściwie na ostatni moment pisałam na pierwszej stronie dedykację - to było dla mnie dosyć męczące, bo akurat totalnie nie miałam weny :P
ale za to zrobiłam go sama, praktycznie od A do Z - dobrze jest mieć chociaż niewielkie umiejętności w tej dziedzinie :)
A jak Wam się podoba?
