czwartek, 19 marca 2015

Wymianka z Tynką

Z Tynką pierwszy raz wymieniałam się na Święta (klik), ale Justyna poprosiła mnie "osobno" o bransoletkę z muliny w żabki.
Ja poprosiłam w zamian o skrzyneczkę dla chłopca, ponieważ ostatnio urodził się mój kuzyn.
Oczywiście nie skończyło się na takiej "skromnej" wymiance, zobaczcie same: 


Justyna oczywiście poszalała... ;)


przeurocza skrzyneczka, prawda? :)


Dodatkowo dostałam wiosenne pudełeczko, które było wypełnione pysznymi ciasteczkami - musicie mi uwierzyć na słowo... :P



i piękny zielony komplecik biżuterii składający się z kolczyków i bransoletki.




Oprócz tego dostałam jeszcze przydasie :)

Teraz czas na to, co ja przygotowałam dla Justyny:


Oprócz bransoletki zrobiłam jeszcze Tynce naszyjnik do kompletu (na święta robiłam kolczyki i bransoletkę, ponieważ Justyna powiedziała, że naszyjniki nosi rzadko... ale uznałam, że dorobię, tak żeby był cały komplet)


Oprócz tego wiem, że Tynka lubi kolor pomarańczowy, więc zrobiłam bransoletkę z toho:


Dorzuciłam jeszcze jakieś słodkości :) Justyno, dziękuję za udaną wymiankę! A Was zapraszam do owiedzenia jej bloga - klik

A tutaj bransoletka Justyny w duecie z bransoletką, którą wysłałam do Marty (Atramk) w ramach wymianki urodzinowej (to było już dosyć dawno :P)


A tutaj cała paczuszka dla Atramk:


U mnie cudna pogoda, byłam dzisiaj nazrywać trochę bazi (?), coby się w domu bardziej wielkanocnie zrobiło ;)
Za to przedwczoraj w nocy w trójmieście była widoczna zorza polarna...
rany, jak ja żałuję, że nie wiedziałam o tym wcześniej! Mogłabym nawet łazić po plaży całą noc, byleby tylko ją zobaczyć... argh! Nie wybaczę sobie tego :P
za to jutro zaćmienie słońca - tego na pewno nie przegapię ;)

niedziela, 15 marca 2015

Bransoletki modułowe

Pamiętam, że tego typu bransoletki jakoś nigdy do mnie nie przemawiały...
ale postanowiłam spróbować.
I zmieniłam zdanie... bo są piękne :)
Zrobiłam 5 sztuk...


Ta stała się prezentem urodzinowym dla mojej cioci...


ta jeszcze czeka na swoją właścicielkę :)


ta również, ale mam już na nią "plan"


Natomiast ta kobaltowa jest moja. Ostatnio mam szał na ten kolor, więc nie mogłam jej sobie odpuścić. A co! Jak to mówią "szewc bez butów chodzi"


a tą zakosiła moja mama;)


Jak Wam się podobają? Lubicie bransoletki modułowe?

wtorek, 10 marca 2015

Wymianka zimowa - podsumowanie

Nie wiem jak to się dzieje, ale mimo, iż wolnego czasu wcale nie mam mało, to cały czas przecieka mi przez palce...
czemu doba jest taka krótka?

Dzisiaj trochę zaległości, czyli podsumowanie wymianki zimowej organizowanej przez Anię. Moją parą wymiankową była Ewa - z tego miejsca serdecznie zapraszam Was do niej na bloga popodziwiać :)

Zobaczcie, co wykonałam ja:


Kobaltowy komin (w końcu miało być zimowo ;)), podkładki pod kubki oraz garść biżuterii, która schowała się do woreczka.


Mój pierwszy turek - nie pytajcie, jak go zrobiłam, nie mam pojęcia ;) ale to jedyny, który mi wyszedł spośród miliona prób :P



7 bransoletek


Chłodny komplecik z perełkami


A oto co dostałam od Ewy - Filomenki (nie wszystko jest na zbiorczym zdjęciu, bo część znalazła już swoje miejsce, więc fotografowałam osobno ;))


Sporo przydasi, w tym koronkę, kilka frywolitek (jeden kwiatek już został wykorzystany do niebieskiej karteczki którą mogłyście zobaczyć w którymś z poprzednich postów), koraliki, serwetki...


Piękną serwetkę, która już znalazła swoje miejsce...



CUDOWNY naszyjnik, to on mi się najbardziej podoba z całej paczuszki i do tej pory nie mogę się na niego napatrzeć ;)




Kilka bransoletek i par kolczyków:







I dwustronne dekupażowe serduszko, które od razu zawisło na ścianie i idealnie pasuje do nowego koloru ścian w moim pokoju :)


Wymianka oczywiście ląduje w tych "udanych" ;) dostałam same piękne rzeczy :)
(mam nadzieję, że niczego nie pominęłam)
swoją drogą różnica w jakości zdjęć mojej paczuszki a Ewy ogromna, nieprawdaż? :P
niestety czasem ma się dostęp tylko do tosterów :D

A teraz uciekam, bo zaraz wpadną do mnie znajomi ;)
buziaki!


sobota, 7 marca 2015

Osłonka na doniczkę i bransoletka w serduszka

Planowałam ten post dodać... w walentynki, ale się nie wyrobiłam :D
więc jest dopiero teraz. O rany, to juz prawie miesiąc od walentynek, jak ten czas leci!

Pisałam Wam jakiś czas temu, że remontuję pokój (gł. zmiana koloru ścian, ustawienia mebli, nowe dodatki). Zrobiłam sobie więc osłonkę na jedyną roślinę w moim pokoju - cytrynę wyhodowaną z pestki jakieś... 8-9 lat temu?  Miałam wtedy szał na pestki i sadziłam dosłownie wszystko. Próbowałam nawet winogrona i arbuza... miałam spore "drzewko" awokado, ale niestety... przy mojej systematyczności podlewania i okna od południa, wszystkie poumierały.
Ale ta jedna się ostała, dużo dla mnie znaczy... a jaki ma zapach! Po potarciu liści czuć niesamowity zapach cytryny... szkoda, że nigdy nie będzie owocować :(

Zobaczcie moją cytrynkę, jej nowe ubranko i przy okazji nowy kolor ścian :) (był żółto-zielone... jak całkowicie skończę z pokojem to może wrzucę jakieś zdjęcia, ale póki co jeszcze kompletuję drobiazgi)







Ja z osłonki jestem bardzo zadowolona. Wcześniej była po prostu w brązowej, plastikowej doniczce (no dobra, dalej jest :P ale jest zasłonięta)

A teraz jeszcze serduszkowa bransoletka... niestety w pewnym momencie przerwał mi się kordonek i nie dało się go uratować mimo kilku prób :( więc jest nieco krótka, ale to nic. Zostanie dla mnie :)


To zdjęcie zgłaszam do lutowego tematu wyzwania fotograficznego u Czarnej Damy pt. "serce"



Buziaki,
udanego weekendu!

Sandra

wtorek, 3 marca 2015

Prezent dla maleństwa i jego mamy...

Cześć :) Całkiem niedawno zostałam kuzynką po raz nie wiem który - nie liczę, bo mam bardzo liczną rodzinę :)
Postanowiłam sprawić maleństwu i jego mamie mały prezent, ale od serca - robiony ręcznie.
Co więcej, przez kilka utalentowanych duszyczek...
Wymyśliłam sobie drewnianą szkatułkę i przy okazji wymianki z Tynką poprosiłam ją o zrobienie takiej "maluszkowej" (o samej wymiance za jakiś czas napiszę i wrzucę zdjęcia)
Czyż nie jest urocza? :)
Do szkatułki włożyłam niebieską serwetkę i komplecik (kolczyki+wisiorek) zrobione przeze mnie, natomiast do tego doszły jeszcze przecudnej urody trampeczki!
Wykonała je na moje specjalne zamówienie nie kto inny jak oczywiście Krysia ;) jesteś niezastąpiona! Wszyscy w rodzinie u mnie piali z zachwytu jak je zobaczyli i wychwalali Twoje zdolności :)



Tutaj wszystko razem, oczywiście była też karteczka, którą mogliście zobaczyć w jednym z poprzednich wpisów.


Jeśli chodzi o biżuterię, to dokładnie się jej przyjrzeć mogliście tutaj.
Doszłam też do wniosku, że oplecione Rivolki fajnie by wyglądały na kartkach, ale... są zdecydowanie zbyt czasochłonne :P

Mamusia była zachwycona i jak sama przyznała, prezenty robione ręcznie, z sercem są dużo bardziej cenne :)

+ zapomniałabym!
Krysia oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie dorzuciła czegoś do paczuszki...
i tak oto stałam się posiadaczką kompletu wąsatych ocieplaczy na kubki!
Patrzcie i zazdrośćcie ;)


Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za Waszą pomoc i Wasze zdolne łapki!